^

Robert Kubica - Klub Kibiców

piątek, 25 Styczeń 2013

Witaj na torze Robert!

Robert pokonał w Mercedesie 114 okrążeń toru Ricardo Tormo – czyli 456,570 km.  
W porannej sesji na przesychającym torze był szybszy o 0,5 s. od Garry’ego Paffett’a
mistrza tej serii z 2005 r.
Jako że był to debiut Roberta w DTM-ie… no właśnie, co tu dużo pisać…
Po raz kolejny od chwili swojego powrotu za kółko, pokazuje o swojej nieprawdopodobnej wręcz szybkości!
Brawo Robert!



R.K. „Mój pierwszy dzień testów w samochodzie DTM dał mi dużo frajdy i pozwolił wiele się nauczyć o tej serii i o samochodzie Mercedes AMG C-Coupe. Okrążenie instalacyjne przejechałem po suchym torze, ale potem zaczęło mocno padać i musieliśmy poczekać, aż warunki się poprawią. Dobrze było zapoznać się z nowym autem w różnych warunkach atmosferycznych. Byłem w stanie dobrze wyczuć samochód. Po długiej przerwie musiałem się znów przyzwyczaić do dużych przeciążeń, generowanych przez auto DTM. Jestem zadowolony ze swojego pierwszego testu w DTM, nie miałem żadnych problemów w samochodzie”. 

Niestety zaczęło się od deszczu…

– Sezon DTM zaczyna się dość późno, więc mam czas [na decyzję], ale inne opcje, które mam, muszę rozważyć dość szybko – mówi Polak. – Zobaczymy, jak będzie. Na pewno DTM jest opcją dla mnie, ale to zależy od wielu czynników i wielu rzeczy, a najważniejsze jest, że tempo i moja forma są dobre.
Robert podkreśla, że z każdym dniem spędzonym za kierownicą jego forma się poprawia. – Im więcej jeżdżę, tym lepiej się czuję i tym większa jest poprawa –powiedział. – To bardzo dobrze, zawsze jest dobrze, kiedy ciało się poprawia krok po kroku, z każdym testem i każdym dniem spędzonym na torze.
Kubica przypomniał też, że niemal dokładnie dwa lata temu na tym samym torze testował – po raz ostatni przed wypadkiem – samochód Formuły 1: – Dobrze być tutaj, dobrze, że jestem w stanie testować tutaj w Walencji. Prawie dwa lata temu testowałem tu F1, teraz testuję DTM. Oczywiście wolałbym jeździć samochodem F1, ale trzeba robić wszystko krok po kroku i może któregoś dnia będę miał szansę i okazję do pojeżdżenia autem F1.
– Czuję się całkiem dobrze, lepiej niż w ciągu ostatnich dwóch lat – dodał. – Oczywiście przed wypadkiem byłem w lepszej formie. Odniosłem poważne obrażenia, więc przede mną jeszcze długa droga i ciężka praca. Powoli sytuacja się poprawia, oczywiście potrzebny jest czas. Testowałem już różne samochody, ale po wypadku nie jeździłem żadnym samochodem z dociskiem. W porannej sesji nie było łatwo, bo mieliśmy tylko jeden przejazd na suchej nawierzchni, potem zaczęło mocno padać i musieliśmy zjechać. Potem jeździliśmy po mokrym i przesychającym torze. Ogólnie czuję się dobrze w samochodzie i to dobrze, zawsze to bardzo ważne – zwłaszcza, kiedy ma się mało czasu na adaptację, trzeba od razu dobrze wyczuć auto i czuć się komfortowo.
sokolimokiem.


Great day at the DTM test in Valencia watching Gary & Robert. Don’t miss driving (!) but nice to see the team..




“Założyciel AMG i HWA, Hans-Werner Aufrecht liczy na starty Kubicy i Glocka w DTM. – Kibice chcą wielkich nazwisk – powiedział Sport Bildowi. – Do tej pory producenci angażowali byłych kierowców F1, którzy powoli kończyli karierę. Glock i Kubica to kierowcy znajdujący się u szczytu możliwości.”





                                                         Fotki z testów DTM !




















Widzę, że jest ktoś kto często obsadza Kubicę w klimatach Trylogii – a to hetman Żółkiewski, a to hetman Sobieski. :) A mnie Robert kojarzy się z chłopakami z Dywizjonu 303. Grzali prosto
na niemiecki samolot jakby chcieli go staranować. Przed wojną nowoczesnego sprzętu nie było, więc instruktorzy szkolili ponoć Naszych na zasadzie: strzelaj tylko z bliska – a blisko jest wtedy, kiedy już widzisz białka oczu wroga. Angielskie dowództwo uważało ich za krejzoli, ale ich brawurę ubezpieczała precyzyjna technika /jakieś deja vu typu Monaco 2010? ;)/. Kiedyś jeden z dowódców z Kwatery Głównej postanowił ich trochę poszpiegować w powietrzu, bo raporty o zestrzeleniach zaczynały przypominać science fiction. Akurat trafili na kocioł w powietrzu, więc sam musiał się zdrowo uwijać, żeby zachować ogon i parę skrzydeł, ale za każdym razem kiedy naciskał na muszkę to już jakiś Jasiek, Kazik, Stasiek zdążył wcześniej. Kiedy wylądował i urobiony po pachy wrócił do kwatery – jedyne co miał do powiedzenia na temat polskich lotników to “It’s all fucking true”. :P 
Jakby ktoś kiedykolwiek zwątpił w talent R zawsze też możemy mu powiedzieć – “It’s all….” :P       cho-bot

Klub Kibiców Roberta Kubicy
KOMENTARZE KIBICÓW
Autor: marciinex
o 11:58

Udostępnij: