^

Robert Kubica - Klub Kibiców

poniedziałek, 16 Lipiec 2018

Robert Kubica podcast F1 “Beyond The Grid” : Tłumaczenie

“Cześć, nazywam się Robert Kubica i słuchacie „Beyond the Grid”.” – tymi słowami Robert Kubica rozpoczyna drugi oficjalny podcast F1. Jak się okazuje, jest to jeden z najciekawszych i najszczerszych wywiadów z Polakiem. Robert opowiada o początkach swojej kariery opisując ciekawe smaczki z czasów kartingu, gdzie walczył z przyjaciółmi Hamiltonem i Rosbergiem. Nasz kierowca wspomina wypadki jakie spotkały go w karierze, i w szczegółach opowiada o nich m.in o rajdzie w Ronde di Andora, który jak mówi miał być ostatnim z uwagi na angaż w Ferrari od 2012 roku. Tom Clarkson, który przeprowadzał wywiad, oczywiście pytał również o przyszłość i sezon 2019. Niech słowa reportera będą zachętą do przeczytania w całości tego fantastycznego wywiadu “To ostatnie zdanie Roberta: „Nie chcę więcej porażek”, zupełnie mną owładnęło.” – mówi Tom Clarkson i dodaje “Słowa, które są kwintesencją człowieka, jakim jest Robert Kubica. Walczak, ktoś kto się nigdy nie poddaje. I nie jest zaskakujące, że jest inspiracją dla tak wielu ludzi na całym świecie.”

Robert Kubica podcast F1 Beyond The Grid Tłumaczenie

Tom Clarkson – Cześć wszystkim. Witamy ponownie. Minęło tylko kilka dni a już jesteśmy z powrotem, z odcinkiem nr dwa. W tym tygodniu dołączył do mnie Robert Kubica, pierwszy i jak dotąd, jedyny kierowca F1 z Polski. Część z was może nie wiedzieć, ale Bobby K. kiedy ścigał się w F1 był super szybki i wróżono mu wielką przyszłość. Tak było aż do czasu prawie śmiertelnego wypadku w rajdzie w 2011r., który to wypadek uszkodził prawą rękę i zatrzymał jego karierę. Ale Robert nie zna takich słów jak „nie”, „nie da się” czy „ból” i wywalczył sobie powrót do F1 jako kierowca. Trudno znaleźć bardziej inspirującą historię. Zaprosił mnie na spotkanie w hotelu na lotniku w Mediolanie. Zmierzał w stronę jeziora Lago di Como gdzie zamierzał potrenować na rowerze z przyjaciółmi. Powiedział mi, że możemy spotkać się w hotelu albo będę musiał go odpytywać na rowerze :). Zatem po podjęciu decyzji, że spotkamy się jednak w hotelowym barze, jak na ironię przytrafiły się kłopoty z mikrofonem… Na szczęście nagranie się udało i… cóż to za historia! Robert odniósł się do swoich przeżyć, opowiedział historie o Rosbergu i Hamiltonie, kiedy razem startowali w kartingu, o swoich kontaktach z największymi zespołami w F1 oraz o swojej rekonwalescencji po tym fatalnym wypadku rajdowym. Nie umiem sobie wyobrazić bardziej szczerego i interesującego kierowcy GP, ale nie wierzcie mi na słowo, posłuchajcie sami…

Tom Clarkson – Robert, witamy w „Beyond the Grid”. Jesteś człowiekiem, który dostał w swoim 33-letnim życiu więcej ciosów niż większość ludzi na tej planecie dostaje przez całe swoje życie. Właściwie nie wiadomo gdzie zacząć. Kierowca wyścigowy… wiesz, przeszedłeś bardzo dużo fizycznie…

Robert Kubica – Tak, ale szczerze mówiąc myślę, że powinniśmy zacząć od tematów bardziej osobistych, w sensie tego jak to było, ponieważ ludzie prawdopodobnie znają moją historię jako kierowcy wyścigowego i doskonale wiedzą co robiłem w przeszłości, albo co robię teraz.

Tom Clarkson – No to od czego zaczynamy? Może od tego jak trudne było dla ciebie aby zostać kierowcą wyścigowym? Jesteś pierwszym Polakiem, który dotarł do F1. Czy w twojej rodzinie jest jakiś kierowca wyścigowy? Skąd się ta pasja wzięła?

Robert Kubica – Nie. To zabawna historia, bo w sumie nikt z mojej rodziny nie miał do czynienia z motorsportem. Mój ojciec, który jest wielkim fanem wyścigów, zdobył swoje prawo jazdy dopiero kiedy miał 26 albo 25 lat, bo wcześniej nie było go stać na samochód. Więc to jest taka kombinacja… myślę, że pasja mojego ojca bardzo pomogła, bo kiedy zaczynałem jeździć w kartingu jako dzieciak, jednym z mocnych punktów moich, nazwijmy to początków, była ta idea, że albo robimy coś porządnie, albo nie robimy wcale. Zatem, mimo, że w Polsce karting nie był szczególnie popularny, ojciec na przykład nigdy nie zapłaciłby mi za malowanie kasku, bo mówił, że zaoszczędzi na tym pieniądze i w zamian kupi mi dwa nowe komplety opon. Bo na tym bardziej skorzystam jako kierowca.

Tom Clarkson – Więc miałeś biały kask…

Robert Kubica – Tak, przez dwa lata ścigałem się w białym kasku. I to się stało takim moim jakby… znakiem rozpoznawczym. W efekcie, ponieważ mój ojciec miał taką postawę, jadąc na pierwszy wyścig miałem nadzieję… bo ojciec wiedział, że jestem dobry ale nigdy mi tego nie powiedział, więc jadąc na pierwszy wyścig miałem nadzieję dostać się do finałowej 34. Pamiętam pierwszy trening. Mamy biały kask, gołe kombinezony, zero sponsorów, nic…

Tom Clarkson – Ile miałeś wtedy lat?

Robert Kubica – Trzynaście. Biały plastik, wiesz, wokół karta, tylko z moim nazwiskiem, i tyle. Bez sponsorów, no nic, nic. Wyglądałem jak… jak sprzed 10-ciu lat. Wszyscy kierowcy, wiesz, Włosi, szczególnie Włosi, wyglądali świetnie, pomalowane kaski, mechanicy, wiesz, z nażelowanymi włosami. Wszyscy wyglądali jak z F1. Ja miałem zakaz spoglądania na czasy, na klasyfikację, więc w zasadzie po prostu jeździłem, kręciłem kółka. No i przychodzi czas kwalifikacji. A na tym torze… tam była taka długa prosta z szybkim zakrętem na końcu, takim, który bierzesz z gazem w podłodze, i następna prosta aż do nawrotu. Ale myśmy mieli tylko dwa silniki, więc żeby nie ryzykować ich zniszczenia, bo wtedy nie mielibyśmy silników na wyścig, co robiliśmy? Dławiliśmy silnik, wiesz, tam jest taki filtr, który sprawia, że możesz „wzbogacić” pracę silnika, wzmocnić go, żeby nie ryzykować awarii. Praktycznie dławiłem silnik w 3/4 tej sekcji toru, dławiłem go tylko ze względów bezpieczeństwa, żeby go nie uszkodzić. No i potem jadę na pierwsze kwalifikacje, bo były dwie sesje kwalifikacyjne. No i jadę to pierwsze quali i zapomniałem nie zdławić silnika! Więc kończę kwalifikacje, idę do parku zamkniętego i patrzę na ekran z wynikami. Jadę od dołu w górę, jadę, jadę, jadę i wyżej i wyżej i widzę siebie, pamiętam to do dzisiaj i powiem ci czemu pamiętam, zająłem piąte miejsce. I wtedy słyszę mojego ojca, wrzeszczącego ze środka padoku „Coś ty kur…. zrobił!???” Bo ja wciąż dławiłem ten silnik i wtedy dotarło do mnie co zrobiłem. Miałem mieszane uczucia, bo z jednej strony cieszył mnie wynik ale z drugiej wiedziałem, że dałem ciała… A mój ojciec był dość wkurzony. Co zatem się wydarzyło dalej? Drugie kwalifikacje, nie mogłeś mieć czterech nowych opon tylko dwie, bo w sumie mogłeś użyć sześciu – i ja byłem jedynym, który poprawił czas. Zdobyłem pole position.

Tom Clarkson – A jakich kierowców pokonałeś? Daj nam trochę nazwisk!

Robert Kubica – Wszystkich, którzy są…

Tom Clarkson – Pokonałeś Rosberga?

Robert Kubica– Tak, pokonałem Nico, Lewisa, wielu kierowców. W końcu, z mojego pokolenia, to ja wygrałem Mistrzostwa Włoch, Niemiec, włoskie wygrałem dwa razy. Nigdy nie wygrałem Mistrzostw Europy czy świata, ale, no tak…

Kubica Hamilton Rosberg

Tom Clarkson – Co cię skłoniło, żeby będąc Polakiem, startować we Włoszech? Dlaczego nie gdzieś indziej?

Robert Kubica – Bo tam były najsilniejsze mistrzostwa.

Tom Clarkson – Ok.

Robert Kubica – Dlatego. Tu wraca to, co mówiłem wcześniej, ojciec zawsze mówił: albo robimy coś porządnie, albo nie robimy wcale. No więc w efekcie to były Włochy, bo większość najlepszych zespołów, mistrzostw, największe nazwiska, to wszystko działo się we Włoszech. A potem zostałem kierowcą CRG, oficjalnym kierowcą. I przygotowywałem silniki dla Nico.

Tom Clarkson – Nico Rosberga?

Robert Kubica – Tak, dla Nico Rosberga, bo on używał tego samego nadwozia, z tego samego materiału. No i musiałem przygotowywać silnik przez 45 min, średnio 5 silników na weekend ponieważ wyścigi były bardzo długie. Zaczynały się w czwartek, wiele biegów, treningów, w każdym razie zajmowało mi to prawie 10 godzin tylko żeby przygotować jego i swoje silniki. On przyjeżdżał na gotowe. I, zabawna sprawa, spotkaliśmy się na Silverstone (ostatnie GP, przyp. tłum) i on mi mówi: jak ty to możesz pamiętać! A ja mu na to: wiesz czemu? Bo ja to dla ciebie robiłem, więc wiem! On nie pamięta ile to było roboty bo tego nie robił. Ale ja byłem zadowolony, że mogę to robić. Bo wiesz, w końcu to było…

Tom Clarkson – Dobrym treningiem!

Robert Kubica – Nie, to nie był trening, to było męczące. Bo oznaczało jeżdżenie 10-15 sekund na okrążeniu wolniej i musisz to robić cierpliwie przez 45 min. Ważne było jak to robisz, bo trzeba było zminimalizować ryzyko awarii, więc trzeba było to robić w odpowiedni sposób. Nie można było traktować tego jak zabawy, ale w końcu przecież robiłem to co kochałem.

Tom Clarkson – Świetna jest ta historia z tobą będącym testowym kierowcą dla Nico, nawet wtedy…

Robert Kubica – Tak, ale pamiętam jak kilka lat temu był wywiad z Dino Chiesa, Dino jest prawdopodobnie jednym z dwóch albo trzech najlepszych ludzi, jeśli idziesz do kartingu i chcesz mieć pewność, że masz dobry sprzęt, on świetnie to rozumie, jest najbardziej doświadczony. I pamiętam, że się zdenerwowałem, bo w tym wywiadzie dla Karting Magazine on powiedział, że Nico był technicznie lepszy niż ktokolwiek inny, lepszy niż ja. Ale przecież w końcu prawdą jest, że większość technicznych spraw, wszystko dla tej kategorii w 1998-1999 to ja robiłem. Nico zjawiał się na wyścigi i właściwie podążał tylko za tym co myśmy zrobili na testach.

Tom Clarkson – Jak to robiłeś, że już w tak młodym wieku byłeś aż tak dobry technicznie?

Robert Kubica – Nie wiem, czy byłem aż tak dobry, ale byłem oddany temu, byłem wyćwiczony przez tatę.

Tom Clarkson – Co twój ojciec robi zawodowo? Co wówczas robił?

Robert Kubica – On… my nie mieliśmy nic. Ale to było bardzo podobnie jak… słyszałem wiele historii na temat Maxa (Verstappena, przyp. tłum.) i jego ojca, że jego ojciec był dla niego dość surowy. U nas było podobnie.

Tom Clarkson – To jest niezwykłe, że ojciec miał na ciebie taki wpływ kiedy startowałeś we Włoszech. Czy cel, jakim jest F1, zawsze ci przyświecał?

Robert Kubica – Nie!

Tom Clarkson – To nie brzmi jak dobra zabawa, przez tę presję, którą wywierał na ciebie ojciec…

Robert Kubica – Nie, nie! Ponieważ… sprawa jest taka, że kiedy zacząłem startować we Włoszech jako oficjalny kierowca mój ojciec nie miał prawa wstępu do namiotu, musiał pozostawać na trybunach i właściwie kiedy miałem 13 lat mieszkałem w fabryce albo na torze, więc bardzo szybko stałem się niezależny. Co, jak uważam, było świetną szkołą. Cofając się w czasie, wracając do tematu F1, kiedy zaoferowano mi starty w Formule Renault i mój ojciec powiedział mi, że będę tam startował to ja zacząłem płakać. Nie chciałem odchodzić z kartingu. Uważałem, że rok 2000 nie był dla mnie dobry i muszę coś udowodnić. Kochałem karting, to było całe moje życie, a ponieważ nikt… wiesz, w tamtym czasie nie mogliśmy w Polsce oglądać wyścigów F1. Tak szczerze, to nie wiedziałem czym F1 jest, ok, no wiedziałem, ale jej nie śledziłem bo nie było jej w TV.

Tom Clarkson – No to jaki był wtedy cel?

Robert Kubica – Prawdopodobnie celem było stać się najlepszym jakim mogę być.

Tom Clarkson – Poświęciłeś się, żeby się ścigać we Włoszech…

Robert Kubica – Nie… Dla mnie to co wtedy robiłem, to była zabawa.

Tom Clarkson – A kiedy stała się pracą?

Robert Kubica – Kiedy zacząłem pracować dla CRG, miałem 13 lat i w pewien sposób stałem się… nie stałem się opłacanym kierowcą ale nie musiałem płacić za starty, sądzę więc, że byłem jednym z niewielu w historii, którzy w wieku 13 lat nie płacili za starty. I uważam, że byłem szczęściarzem, bo, szczerze, gdyby to się nie wydarzyło, to nie byłoby mnie tu. Moi rodzice wtedy borykali się ze swoim biznesem w Polsce, nie mieliśmy więcej pieniędzy. Kiedy mój ojciec kupił mi karta, żebym mógł startować w 1998r. musiał wziąć kredyt w banku. I ja wiedziałem, że prawdopodobnie będziemy musieli to zakończyć i że pojadę tylko w jednym wyścigu w mistrzostwach europejskich, wyścig był w środku sezonu, i że nie będzie nas stać na przejechanie całych mistrzostw. Na szczęście ten wyścig był bardzo mocny w moim wykonaniu i pojawiła się ta okazja…

Tom Clarkson – To zabawne ile przyszłych gwiazd F1 zaczynała w kartingu. Ścigałeś się ze wszystkimi, a Lewis Hamilton…

Robert Kubica – To mu się nie spodoba hahaha! Ale to prawda! Hahaha!, a ja mam dowód z Silverstone, kiedy on nie wiedział jak długa…

Tom Clarkson – (…..) Co z Lewisem? Pamiętasz kiedy go pierwszy raz spotkałeś? I jak był szybki?

Robert Kubica – Tak… Lewis ścigał się dla Top Kart. To była firma niedaleko Parmy, ścigał się z nimi. Wszyscy wiedzieli, bo on już był kierowcą McLarena, wiedzieli, że on jest bardzo mocny, szczególnie tam, w Parmie, ale zniszczyłem mu tam chyba dwa wyścigi. Był bardzo mocny…

Tom Clarkson – Zniszczyłeś? Wjechałeś w niego?

Robert Kubica – Nie, nie! Wygrałem. Ale nie dlatego, że byłem szybszy… Tam były takie triki, po prostu wiedziałem, że muszę zakwalifikować się przed nim, bo jeśli on byłby przede mną to by mi po prostu uciekł, nie miałbym szans…

Tom Clarkson – Był więc bardzo szybki…

Robert Kubica – Tak. Ten tor był najbardziej reprezentacyjnym i najsłynniejszym w Parmie, teraz już go nie ma. Ale ta firma (w której jeździł Lewis, przyp. tłum.) miała coś na tym torze, a ja to prawdopodobnie odkryłem. Nie pytaj mnie jak. Wiedziałem, że mają pewne modyfikacje w gaźniku. A ja miałem 13, nie 14 lat… To nie było oszustwo, oni tylko zmodyfikowali gaźnik. Ale z tym wiązało się pewne ryzyko, że jeśli pojadą zbyt wolno na okrążeniu formującym to… nie wiem jak to nazwać… praktycznie iskra staje się zbyt mokra, w gaźniku znajduje się wtedy zbyt dużo paliwa a nie możesz wtedy wystarczająco mocno przyspieszyć, żeby to przeczyścić i wtedy silnik zgaśnie.

Tom Clarkson – Zalanie…

Robert Kubica – Więc musiałem się zakwalifikować przed nim, żeby być tym, który nadaje tempo na okrążeniu formującym. Zupełnie zamknięty gaźnik, tak, że niewiele co do niego dochodziło a rurkę prowadzącą z baku do gaźnika po prostu ściskałem, więc praktycznie jechałem na silniku z minimalną ilością paliwa. Momentami czułem, że silnik „zdycha” bo brakuje mu paliwa, wtedy puszczałem rurkę… No więc dwa wyścigi… On nie ruszył na starcie a ja wygrałem!

Tom Clarkson – To wspaniały trik!!! I to wszystko w wieku 13 lat!

Robert Kubica– Tak, wygrałem w ten sposób dwa wyścigi.

Tom Clarkson – Ale czy był twoim dobrym kumplem?

Robert Kubica – Tak, tak, byliśmy dobrymi kumplami, bardzo dobrymi kumplami.

Tom Clarkson – A czy wasze relacje się pogorszyły?

Robert Kubica – Nie, zawsze były dobre. Tylko, że po kartingu on poszedł do Formuły Renault rok po mnie, w Anglii. Spotkaliśmy się w Formule 3 w 2004r i nawet byliśmy kolegami z jednego zespołu, Manora, podczas wyścigu w Macau.

Tom Clarkson – I kto był szybszy?

Robert Kubica – Zdobyłem pole position :) i finiszowałem przed nim w wyścigu, nie pamiętam co mu wtedy…. chyba się rozbił.

Tom Clarkson – Czy Lewis jest tym samym człowiekiem, którego znałeś wcześniej? Czy uważasz, że się zmienił? Niektórzy ludzie twierdzą, że się trochę zmienił…

Robert Kubica – Jego musisz spytać!

Tom Clarkson – Ale twoja relacja z nim, jest taka sama?

Robert Kubica – Nie, ale myślę, że wpływa na to wiele czynników, otoczenie, w którym wyrastaliśmy no i wcześniej byliśmy dzieciakami. Teraz każdy ma inny punkt widzenia, inny styl życia. Nawet nie tylko teraz, nawet 10 lat temu, kiedy ścigaliśmy się w F1. Mam dla niego wielki szacunek, spędziliśmy razem wiele dni, mamy różne śmieszne historie. Spotkałem go w padoku podczas GP Monaco, po 8-10 latach. Miło go było zobaczyć, ale na pewno nie jest to ta sama relacja co 20 lat temu.

Robert Kubica i Lewis Hamilton - Grand Prix Monaco 2018Lewis Hamilton i Robert Kubica - Grand Prix Monaco 2018

Tom Clarkson – A kto był najlepszym kierowcą, z którym się ścigałeś?

Robert Kubica – Lewis!

Tom Clarkson – Po prostu jest tak szybki? Czy to ta wyróżniająca prędkość…

Robert Kubica – Wiesz, to zależy. W kartingu był bardzo dobry, ale ja nie bałem się nikogo. Szczerze mówiąc w kartingu to ja byłem tym, którego należało pokonać. Ale potem, w Formułach, on zawsze był bardzo dobry, a w F1, w swoim debiutanckim sezonie, prawdopodobnie gdyby miał odrobinę więcej doświadczenia, to w 2007r. wygrałby.

Tom Clarkson – Oczywiście powoli docieramy do twojej kariery w F1, ale jest jeszcze jedna sprawa, którą chciałbym przedtem poruszyć. Bo to o mało co a by się w ogóle nie wydarzyło… Przed rozpoczęciem twojego pierwszego sezonu w F3 miałeś wypadek samochodowy. Myślę, że wielu ludzi, którzy nas słuchają, nie są tego świadomi. Co się stało, jak mocno ucierpiałeś i czy były wtedy momenty, w których myślałeś, że wszystko skończone?

Robert Kubica – Tak, to się stało na początku kwietnia, wypadek w Polsce, bylem pasażerem. Moje ramię zostało ciężko pogruchotane.

Tom Clarkson – Które ramię?

Robert Kubica – Prawe, ciągle prawe… No i opuściłem pierwsze trzy wyścigi w F3…

Tom Clarkson – A co się stało, jak ten wypadek wyglądał? Możesz nam podać parę szczegółów?

Robert Kubica – Samochód wypadł z drogi, byliśmy… Gość jechał zbyt szybko i auto wyjeżdżające z drogi podporządkowanej nie zatrzymało się na znaku „Stop”. No więc, żeby uniknąć zderzenia, zjechaliśmy z drogi, tyle, że tam był 40-metrowy spadek, więc… Straciłem pierwsze trzy wyścigi. Właściwie kiedy przyjechałem na Norisring nadal miałem na ręce coś w rodzaju ochraniacza. Dość szybko zdrowiałem ale straciłem czas bo w Polsce nikt nie chciał mnie zoperować. Powiedzieli: nie, zostawimy cię tak na trzy miesiące i będziesz ok. Rozwiercili mi łokieć, włożyli chyba z 8 kilo, wiesz, w dawnym stylu, żeby rozciągnąć kości. To był koszmar. Szczerze mówiąc bardziej bolało kiedy wiercili mi ten łokieć niż… może nie ból, ale to było takie dziwne uczucie. Jak w horrorze, dosłownie wiertarką!!!

Tom Clarkson – Byłeś przytomny?

Robert Kubica – Tak, byłem w szpitalu, to była taka wiertarka, jakiej ja używam w moim warsztacie. Ten dźwięk, wrrrrrrrrrrr… Ok, rozwiercili, założyli szynę, a potem dołożyli wielki obciążnik i trzymali mnie tak przez jakieś 10 dni. Nikt nie chciał mi wydać mojego prześwietlenia.

Robert Kubica Formula Medicine Aspetti MediciKubica Formula Medicine Aspetti Medici

Tom Clarkson – Dlaczego?

Robert Kubica – Nie wiem, takie zasady, chyba bali się, że nikt nie chciał mi zrobić operacji. Więc musieliśmy polecieć do Włoch, miałem operację w Lucca a potem rozpocząłem rehabilitację i odbudowę prawej ręki. Ale wciąż, wiesz… w tamtym czasie mieliśmy normalny sekwencyjny drążek do zmiany biegów, więc musiałem operować tym drążkiem i robić inne takie rzeczy. No ale wróciłem. Mój pierwszy wyścig, na Norisring… wygrałem.

Tom Clarkson – Z ramieniem nadal w tym stabilizatorze?

Robert Kubica – Tak, miałem 17 lat.

Tom Clarkson – Ale to cię nie spowolniło, nie było zatem takiej rzeczy, która zatrzymałaby cię w twojej drodze do F1…

Robert Kubica – Nie, nie, ja nie myślałem o F1.

Tom Clarkson – Nawet kiedy byłeś w F3?

Robert Kubica – Nie. Moim celem było stanie się najlepszym jakim mogę być, ja przecież nie wiedziałem gdzie skończę. Kiedy teraz o tym myślę… jedyne wyścigi jakie mogłem obejrzeć w TV, i byłem ich wielkim fanem, to były Brytyjskie Mistrzostwa Samochodów Turystycznych. Praktycznie oglądałem… nie pamiętam, który to był rok, ale pamiętam jakie auta się ścigały. Oglądałem z opóźnieniem, np w 98 oglądałem wyścigi z 96r.

Tom Clarkson. – I kto wtedy wygrywał?

Robert Kubica – Był Ford Mondeo, Megane, Volvo z Rydellem (Rickard Rydell, przyp. tłum.)

Tom Clarkson – Zatem w Polsce nie nadawano F1 tylko BTCC?

Robert Kubica – Tak, z dwuletnim opóźnieniem.

Tom Clarkson – Więc stare mistrzostwa.

Robert Kubica – Właściwie ja byłem wielkim fanem samochodów turystycznych, bo tam było dużo ścigania, a to jest powód, dla którego tak kocham karting.

Tom Clarkson – A zatem, jeżdżąc w F3 nadal nie myślałeś o F1, ale potem wygrywasz World Series by Renault. W tym momencie musiałeś już sobie pomyśleć o F1 bo dostałeś test z Renault F1 Team jako nagrodę, tak?

Robert Kubica – To było najlepsze auto jakim kiedykolwiek jeździłem. Auto, którym Fernando zdobył swoje pierwsze mistrzostwo w 2005r. z silnikiem V10 ale jeździłem z dwoma cylindrami mniej bo w 2006r, wchodziły silniki V8, więc właściwie jeździłem na V8. Jedynym momentem, kiedy jechałem na V10 było w pit lane, bo nie ustawiliśmy limitera prędkości na pit lane i któregoś razu zapomniałem przełączyć na V8 od razu i przejechałem jakieś 100-200 metrów na V10. Ufffff to było uczucie… to było coś. W każdym razie, pamiętam, że dzień wcześniej testowali tam inni, to był stary tor w Barcelonie z dwoma szybkimi ostatnimi zakrętami. Poszedłem tam z moim ówczesnym menadżerem, Danielle Morellim, i on zauważył, że ja się po prostu bałem. I mówi: co się dzieje?, ja mu na to, że to wygląda na zbyt szybkie, że nie dam rady tego zrobić. A potem wskoczyłem do auta i… i to zrobiłem. I to wyjątkowo dobrze. Ale.. byłem farciarzem, że prowadziłem właśnie to auto. Jeśli miałbym zbudować auto pod siebie, to 90% auta wyglądałoby tak jak tamto auto.

Tom Clarkson – Więc się łatwo prowadziło?

Robert Kubica – Nie, nie było łatwo, to był proces, bo po jakimś czasie odkryłem, że mam styl jazdy bardzo podobny do stylu Fernando, więc w tym byłem szczęściarzem. Jak dużym zorientowałem się miesiąc później, gdy miałem pierwszy test z BMW, to było auto Saubera z 2005r. I to był szok! Ten sam tor, miesiąc później a ja nie mogłem zrobić nic z tego co robiłem miesiąc wcześniej. Byłem jak kompletny nowicjusz, blokowałem tył, nie mogłem wyhamować auta a z Renault to było takie łatwe!

Tom Clarkson – Możemy przewinąć trochę do przodu? Wiesz, Montreal następnego roku. Miałeś tam wielki wypadek, myślę, że wielu ludzi słuchających nas wie o tym, albo widziało zdjęcia, ale…

Robert Kubica – Bardziej pamiętają ten wypadek niż… Sądzę, że on dał mi więcej popularności… to nie jest odpowiednie słowo, ale nawet ludzie spoza motorsportu – nawet oni go widzieli, bo to było tak nierealne… Uderzenie w ścianę z ogromną siłą a ja niczego sobie nie złamałem. Właściwie następnego dnia rano byłem wypisany ze szpitala.

Tom Clarkson – Jak to jest przywalić tak z siłą 75 g? Chyba tyle to było w Montrealu…

Robert Kubica – Myślę, że nawet więcej, nieważne. Miałem szczęście. Wiem, że było w tym wiele szczęścia bo auto wyleciało w powietrze więc cała energia zgromadziła się na dole nadwozia, wiesz, tam gdzie siedzisz. Gdybym uderzył w ścianę od razu… Ooo f…. To by było groźne.

Tom Clarkson – Jakie miałeś urazy? Mówisz mi, że żadne ale przecież jakieś musiały być…

Robert Kubica – Nie! Dlatego mówię, że to było coś dziwnego. Pamiętam, lekarze mnie obudzili o 4 rano tylko po to, żeby zrobić mi testy, nie pamiętam, na stabilizację, rozpoznawanie. Pamiętam, że kiedy tylko przyjechałem do szpitala przyszedł lekarz, który widział wypadek i kiedy mu powiedziałem, że ze mną wszystko w porządku on powiedział, że to niemożliwe.

Tom Clarkson – No, to niesamowite!

Kubica crash 2007

Robert Kubica – Niesamowite. No więc robią mi te wszystkie prześwietlenia, badania, lekarz przychodzi i mówi: masz rację! Ale ponieważ widziałem ten wypadek musiałem ponowić wszystkie badania, bo to było…

Tom Clarkson – Trudne do uwierzenia…

Robert Kubica – Tak, nie do uwierzenia, więc musiałem wykonać te badania po raz drugi, no i nic nie wykazały. Miałem niewielki ból tutaj… w kostce

Tom Clarkson – W prawej kostce

Robert Kubica – Tak, ale nic wielkiego, wiesz, dzień później mogłem już chodzić. Wziąłem trochę środków przeciwbólowych ale kiedy mnie obudzili o tej 4 rano sądziłem, że kark będzie mnie bardzo bolał. Ale większy ból miewałem po pierwszych dniach testów po przerwie zimowej. To był drugi rok od wprowadzenia systemu HANS. Bez HANS’a pewnie byłoby po wszystkim.

Tom Clarkson – Naprawdę tak uważasz?

Robert Kubica – Tak…

Tom Clarkson – Tak bardzo HANS ci pomógł?

Robert Kubica – Bez HANS’a pocałowałbym… Ale wiesz, mam długi nos, więc najpierw uderzyłbym nosem, ale potem pocałowałbym kierownicę, a to by znaczyło…

Tom Clarkson – To było jedno z najlepszych udoskonaleń z zakresu bezpieczeństwa.

Robert Kubica – Gdyby ten wypadek zdarzył się 5 lat wcześniej, nie rozmawialibyśmy teraz.

Tom Clarkson – Pamiętam, że wielu kierowców w poprzednich latach nie chciało go używać. Montoya robił wiele hałasu, że nie chce tego stosować.

Robert Kubica – Ale mnie to uratowało, uratowało mi życie.

Tom Clarkson – Czyli najsłynniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek wykonałeś w Montrealu, był ten wypadek. Drugą najsłynniejszą rzeczą, którą zrobiłeś rok później, było wygranie Grand Prix, a zabawną sprawą jest to, że Lewis Hamilton, koleś, z którym kiedyś się ścigałeś, też odegrał rolę w tym zwycięstwie.

Robert Kubica – Tak, ale to raczej jest ta niezbyt dobra sprawa, bo wszyscy uważają, że wygrałem dzięki temu wypadkowi… Ale mnie to nie obchodzi.

Tom Clarkson – Pogadajmy o 2008.

Robert Kubica – To był najlepszy i najgorszy dzień w moim życiu. No może nie najgorszy, ale… Najgorszy według człowieka, którego spotkałem, mechanika. Nie wiedziałem go przez 8 lat a spotkałem go 3 miesiące temu. Spytał mnie, czy pamiętam Kanadę, powiedziałem, że oczywiście, że tak. A on na to, że to był, jeśli chodzi o wyścigi, najlepszy i najgorszy dzień w jego życiu. Dlaczego? Bo to oznaczało koniec naszego sezonu. Ja już o tym nie pamiętałem, i on miał rację.

Robert Kubica Canada 2008

Tom Clarkson – Więc z momencie, w którym wygrałeś GP…

Robert Kubica – W momencie, w którym wygrałem GP wiedzieliśmy, że to koniec naszego sezonu, że będziemy się ścigać, ale niczego już nie będziemy rozwijać.

Tom Clarkson – Ale dlaczego? Przecież prowadziłeś w mistrzostwach świata?

Robert Kubica – BMW działało jak korporacja, było tak prowadzone. Mieliśmy cel na ten rok i tym celem było wygranie wyścigu. Osiągnęliśmy cel, wygraliśmy wyścig i to koniec, i tyle. Zespół zaczął się skupiać na 2009 i na KERS, BMW bardzo sprzyjało idei KERS a to w końcu kompletnie nie wypaliło, nigdy nie zadziałało.

Tom Clarkson – A teraz… ludzie, którzy nas słuchacie. Jeśli jest jedna rzecz, której się dowiedzieliśmy o Robercie Kubicy to jest…

Robert Kubica – Nie… to tylko jedna godzina…

Tom Clarkson –  to, że on rozumie wyścigi lepiej niż jakikolwiek kierowca, z którym rozmawiałem. A zatem, kiedy wygrałeś pierwsze GP w 2008r. dlaczego nie powiedziałeś BMW “Nie ma gwarancji, że wygramy mistrzostwo w przyszłym roku, musimy walczyć teraz, musimy dalej się rozwijać”?

Robert Kubica – Idź i przesłuchaj moją konferencję prasową po tym wyścigu…

Tom Clarkson – Zdaje się, że powiedziałeś, że musicie cisnąć dalej…

Robert Kubica – To było przesłanie, bo ja wiedziałem co się zaraz stanie. To była zaszyfrowana wiadomość. Nie mogłem powiedzieć: boję się, że się zatrzymamy. Powiedziałem na konferencji, że musimy nadal cisnąć. Wygrałeś wyścig, prowadzisz w mistrzostwach, po co mówić, że musimy cisnąć? To oznacza, że się martwisz, że ludzie przestaną cisnąć.

Tom Clarkson – Pamiętam pogawędkę z tobą w Abu Dhabi w 2009r. To był ostatni wyścig BMW. Mieli małe przyjęcie w padoku. Pamiętam, że to była dobra zabawa.

Robert Kubica – Dobra zabawa? Ouuu…

Tom Clarkson – Tak, dobrze się bawiliśmy, ale pamiętam, że Ty byłeś bardzo…

Robert Kubica – Dziwny?

Tom Clarkson – Była dziwna atmosfera, zdecydowanie. Ale ty już wtedy chyba wiedziałeś że będziesz się ścigał dla Renault w następnym sezonie?

Robert Kubica – Pamiętam też, że ludzie pytali mnie dlaczego podpisałem kontrakt z Renault skoro mogłem podpisać z Toyotą, co było zresztą prawdą, a Toyota 2 tygodnie później wycofała się z F1…

Tom Clarkson – Miałeś już dość korporacji, polityki, BMW…

Robert Kubica – Tak, miałem. Tak naprawdę moje najlepsze 10 miesięcy pracy były w Renault, ale to kolejny długi temat, potrzebowalibyśmy kolejnej godziny.

Tom Clarkson – Jedno jest zupełnie jasne, twoja reputacja w F1 pod koniec 2010r była na absolutnym szczycie. To co robiłeś z tym Renault w 2010 r mogło zrobić tylko jeden albo dwóch kierowców w stawce.

Robert Kubica – Nie, wiem, bo w końcu tylko ja tym autem jeździłem. Ale to prawda, że moja reputacja była nawet wyższa niż niektórzy ludzie, czy niektórzy fani uważają. Pewnie nie uświadamiali sobie tego, bo ludzie zazwyczaj patrzą tylko na numerki…

Tom Clarkson – Wygrałeś tylko jedne wyścig…

Robert Kubica – Tak, ale ten 2010 to był… ough!

Tom Clarkson – Robiłeś wtedy naprawdę wspaniałe rzeczy… To był jeden z tych momentów, dokładnie pamiętam gdzie byłem i co robiłem, kiedy usłyszałem o twoim wypadku w Ronde di Andora. I to było… Pamiętam, że poczułem się fizycznie chory. Widziałem zdjęcia i … Wiem, że już wielokrotnie o tym opowiadałeś, ale…

Robert Kubica – Ale mamy tylko jedną godzinę! Jedną godzinę!

Tom Clarkson – Skąd ta potrzeba udziału w rajdach?

Robert Kubica – Dobre pytanie, na takie odpowiem. Pamiętasz jak mówiłem, że nie myślałem o F1 jako dziecko, że starałem się, szukałem jak być tak dobrym, jak to tylko możliwe. Byłem i jestem wielkim fanem rajdów, ale szukałem czegoś poza F1, co pomogłoby mi być lepszym kierowcą w F1. Więc próbowałem nauczyć się rzeczy, których moi przeciwnicy nie mieli. I cały czas myślę, że w pewnych specyficznych okolicznościach i warunkach, dzięki rajdom (bardzo niewielu rajdom) zdobyłem więcej punktów w 2010r., niż gdybym w nich nie jeździł.

Tom Clarkson – Dlaczego?

Robert Kubica – Wrażliwość. Wiele razy się zdarzyło, że nie zmieniałem na intermediaty tylko zostawałem na slickach i zyskiwałem wiele pozycji kiedy inni zjeżdżali. To są rzeczy, których nie widać, możesz je ocenić i zrozumieć jedynie ty sam, bo tylko kierowca wie jakiej potrzebuje wrażliwości i wyczucia kierownicy. To prawda, że zapłaciłem wielką cenę (i płacę do teraz), ale to nie było tylko dla zabawy, coś za tym stało. Nie mówiłem o tym do tej pory, ponieważ tak naprawdę to [było] pragnienie bycia lepszym kierowcą, pragnienie znalezienia czegoś czego inni nie mają, lub poprawienia się w czymś, w obszarach gdzie mogłem się poprawić, ponieważ myślę, że w każdej chwili można się czegoś nauczyć. Nie byłem zadowolony z tego jak byłem dobry. Chciałem więcej i uważałem, że rajdy mi to dadzą i naprawdę mi to dały. Problem w tym, że cena okazała się za wysoka. W rzeczywistości to miał być ostatni rajd w moim życiu, bo zespół, w którym miałem jeździć w następnym roku, nie pozwalał na udział w rajdach. W końcu same okoliczności w jakich zaproponowano mi udział w tym rajdzie były dziwne, ponieważ zespół czuł się winny, że w poprzednich rajdach miałem wiele problemów z samochodem, który mi dostarczali. I pamiętam jak obudziłem się w Walencji, w środę, testowaliśmy, i powiedziałem sobie – nie chcę jechać  tego rajdu. Więc zadzwoniłem do gościa, a on odpowiedział; zorganizowałem opony, trasę…; był tak zadowolony, że zorganizował wszystko, że nie powiedziałem mu, że nie chcę jechać.

Tom Clarkson – Dlaczego nie chciałeś jechać, przeczucie?

Robert Kubica – Nie wiem, obudziłem się i powiedziałem – jestem po testach, musiałbym lecieć do Mediolanu, pojechać tu i tam, powiedziałem eeeh, nie chcę tego robić. A jednak to się wydarzyło i tyle.

Tom Clarkson – Podchwycę to o czym powiedziałeś przed chwilą, że zespół, w którym miałeś jeździć w następnym roku nie pozwalał na udział w rajdach, który to zespół?

Robert Kubica – Tak, tak, haha.

Tom Clarkson – Czerwony zespół?

Robert Kubica – Tak.

Tom Clarkson – Miałeś kontrakt z Ferrari?

Robert Kubica – Myślę, że to już było kiedyś opublikowane, znaczy – nie powiedziałem nic nowego.

Tom Clarkson – W 2012 miałeś być kierowcą Ferrari razem Fernando Alonso.

Robert Kubica – Tak.

Tom Clarkson – To niesamowite, więc byłeś w Maranello?

Robert Kubica – W Maranello byłem też kilka lat wcześniej, ale to inna historia.

Tom Clarkson – I Ty z Fenrando piekliście to ciasteczko razem? Mieliście razem..

Robert Kubica – Nie, nie sądzę, że on wiedział. Chyba nie był pewien, nie wiem czy wiedział czy nie.

Tom Clarkson – Więc miałeś być kierowcą Ferrari w 2012 roku.

Robert Kubica – Tak.

Robert Kubica Fernando Alonso Monza F1 2017

Tom Clarkson – Wielkie pieniądze i nigdy nie musiałbyś …

Robert Kubica – Nie, nie, nie wielkie pieniądze. Mniej niż miałem wcześniej.

Tom Clarkson  – W Sauberze?

Robert Kubica – I w Renault też.

Tom Clarkson – Ale to auto…

Robert Kubica– Uważam, że są dwie rzeczy w F1, może tak to widzę, bo ścigałem się we Włoszech i tak to wiedzę. Są 4 cele, albo 3 cele w F1, jeden to się do niej dostać, drugi, żeby wyrobić sobie odpowiednią opinię, stać się kierowcą z dobrą marką, dobrą reputacją, co jest dużo trudniejsze niż samo dostanie się do Formuły 1, i trzeci, to jest zostać mistrzem świata albo kierowcą Ferrari. Nie wygrałem mistrzostwa świata i w końcu nie zostałem kierowcą Ferrari, ale byłem bardzo blisko. To wszystko.

Tom Clarkson – I spędziłeś we Włoszech tyle lat, że stało się to częścią ciebie…

Robert Kubica – Tak, ale nie sądzę, żeby dawało mi to jakąkolwiek przewagę, bo kiedy się przyjrzysz, to zobaczysz, że Ferrari wcale nie jest takie chętne aby jeździć z włoskimi kierowcami.

Tom Clarkson – Kto to był, Domenicalli? To on na ciebie polował?

Robert Kubica – Z nim podpisałem.

Tom Clarkson – Ze Stefano?

Robert Kubica – Tak.

Tom Clarkson – Wow, Robert, z psychologicznego punktu widzenia, czy wiedząc, że przez rajd, w którym nawet nie chciałeś startować, nie będziesz teraz kierowcą Ferrari, czy ta świadomość sprawiła, że trudniej było Ci dochodzić do siebie po wypadku?

Robert Kubica – Nie. Ponieważ przez pierwszych 16-18 miesięcy mój proces rekonwalescencji był tak ciężki, że ta świadomość nie była bolesna. Ja wtedy walczyłem, byłem skoncentrowany na powrocie do zdrowia. Przechodziłem przez trudny okres, ale rzeczywiście, im więcej czasu mijało, tym trudniejsza stawała się ta świadomość. Bo nadzieja, że sprawy mogą się jednak dobrze potoczyć, zaczęła znikać. Był taki czas, kiedy zdrowiałem wyjątkowo dobrze, ale potem były też takie momenty, kiedy… Były takie operacje, które się nie udały i właściwie zamiast pchać mnie do przodu, cofały mnie o 6 miesięcy. Były zatem naprawdę ciężkie momenty, musiałem więc poświęcić się temu na 100%, co powodowało, że nie miałem po prostu czasu na myślenie o tym, że mógłbym być w tym bolidzie. Kiedy oglądałem wyścigi tęskniłem za F1, za ściganiem. Nigdy nie patrzyłem na to, że ooo ja mógłbym siedzieć w tym bolidzie. Bardziej chodziło o to, że to było moje życie. W sumie było to bolesne, ale nie było bardziej bolesne z tego powodu, że miałem jeździć dla Ferrari. Ale teraz, w sumie, sprawia mi to dodatkowy ból.

Tom Clarkson – To ile różnych operacji przeszedłeś?

Robert Kubica – Mogę powiedzieć jedną rzecz. Nikt tego nie wie. W jednym z wywiadów powiedziałem, że było ich więcej niż jest wyścigów F1 w sezonie.

Tom Clarkson – Więc więcej niż 20?

Robert Kubica – Tak.

Tom Clarkson – I nie wszystkie z nich pomogły. Niektóre wręcz zaszkodziły.

Robert Kubica – Tak.

Tom Clarkson – I, mentalnie, jak trudne jest to dla Ciebie

Robert Kubica – Już nie jest trudne. Ja… nie wiem jak to powiedzieć, zaakceptowałem to. Najtrudniejszą rzeczą jest to, że to (ograniczenia przyp. tłum.) czyni twoje życie trudniejszym, bo starasz się robić rzeczy tak, jak robiłeś to wcześniej, a z moimi ograniczeniami większość rzeczy… nie możesz ich robić. Ale to nie znaczy, że nie możesz ich robić w ogóle. I tak było z F1. Bo teraz są… wszyscy… Po ostatnim roku byli „bohaterowie”, którzy pytali mnie: czemu tak późno? Chyba nawet Sebastian (Vettel przyp. tłum.), ktoś pokazał mi jego wywiad, w którym mówi, że nie rozumie czemu próbuję dopiero teraz, tak późno.

Tom Clarkson – Wrócić?

Robert Kubica – Tak. Miałem możliwość jazdy bolidem F1 trzy lata wcześniej, ale nie byłem na to gotowy.

Tom Clarkson – Byłeś w stanie jeździć w rajdach.

Robert Kubica – Tak, bylem w stanie. Ale rajdy, to była moja rehabilitacja. To było tak bolesne, aby… Byłem w DTM w Walencji 2013r., w styczniu. Na tym samym torze, na którym testowałem bolid F1 po raz ostatni. Nikt o tym nie myśli, ale sam widok tego padoku… miałem przed oczami obraz, że byłem tam w F1, to było bolesne. Więc… podobało mi się jeżdżenie tam, ale kiedy dotarłem do hotelu, stare sprawy zaczęły wracać. Myślałem: Walencja, F1, bla bla bla… To nie było dobre. Więc powiedziałem sobie, że potrzeba mi kompletnej odmiany. Nadal będę robić to co lubię – jeździć, a otoczenie rajdowe jest zupełnie nowe. Nikt stamtąd mnie nie znał. Ja nikogo nie znałem. Życie towarzyskie… Straciłem kontakt ze wszystkimi. Ale to było moim lekiem. To był jedyny sposób abym wyrwał się z miejsca, w którym byłem. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że to jest to, czego mi potrzeba. Od momentu, kiedy pojawiłem się w padoku w Walencji na testach z Renault, stałem się inną osobą. To mi dało… wyciszyłem się. W środku. I wtedy stwierdziłem, że to było to, czego mi brakowało. I cieszę się, że spróbowałem. Za każdym razem, gdy rozmawialiśmy przed testami czy to z Cyrilem, czy z Paddym czy z Claire, zawsze mówiłem: przede wszystkim to wy musicie być pewni, że chcecie to zrobić. Po drugie, ja uważam, że jestem w stanie to zrobić, ale ze względu na moje ograniczenia, oczywiście muszę to pokazać. I z każdym kolejnym testem byłem coraz bardziej pewny, że jestem w stanie to robić. Ale nikt nie wiedział jaki będzie efekt. I kiedy spróbowałem, to było jak: albo wszystko zadziała, albo muszę się pożegnać z F1.

Tom Clarkson – A więc, mentalnie, dla Ciebie ten pierwszy test z Renault w Walencji, czy to był po prostu prezent od nich dla Ciebie?

Robert Kubica F1 Renault E20 2017

Robert Kubica – Myślę, że… może i prezent. Nie wiem. Chociaż nie odniosłem wrażenia, jakby to miał być prezent. Bo gdybym miał takie wrażenie, że to jest prezent, to nigdy bym go nie przyjął. Ale przyspieszenie, którego ta sprawa nabrała po tym teście, z pewnością nie było planowane. Bo wszyscy odbierają ubiegły rok jako świetny dla mnie. Ale to był bardzo intensywny czas. I pamiętam jeden komentarz, jednej osoby, która przyszła do mnie i powiedziała: wiesz, Renault nie wzięło Cię, bo odkryli, że puszczasz kierownicę w dziesiątce… czy gdzie to było… w ostatnim zakręcie. A ja odpowiedziałem na to, bo się nauczyłem jednej rzeczy – muszę być szczery ze sobą i ze wszystkimi na temat moich ograniczeń, i odpowiedziałem: no to w takim razie, jeżeli oni zauważyli tylko to, to znaczy, że bardzo dobrze się z moimi ograniczeniami ukrywam. Jedyną osobą, która wie, czy się ograniczam czy nie, jestem ja. Powiedziałem Cyrilowi i Alanowi (Permane przyp. tłum.) na pierwszym spotkaniu: niczego nie mogę zagwarantować, bo oni mi powiedzieli: masz X kompletów opon i 100 okrążeń, zrób to. A ja powiedziałem, że istnieje niewielkie ryzyko, że jeśli nie będę się czuł komfortowo, to zakończę po kilku okrążeniach. Nie jestem już 20-letnim dzieciakiem, który musi się pokazać. Więc jest ryzyko, ale mogę zagwarantować, że jeśli nie będę czuł się komfortowo, nie będę tego robił. Bo nie muszę, wiesz. Na końcu okazało się, że wyszło z tego coś więcej. Wiesz, ja wciąż uważam, że w pewnym momencie Renault myślało o wsadzeniu mnie do bolidu.

Tom Clarkson – Żebyś się ścigał?

Robert Kubica – Tak. Niektórzy ludzie (w Renault, przyp. tłum.) Ale był jeden problem. Dopóki testowałem auto z 2012r. myślałem, że mogę się ścigać, bez problemu. Byłem dość pewny, że mogę przywozić dobre rezultaty. Kiedy wskoczyłem do bolidu na Węgrzech, w 2017r., oczekiwania były bardzo duże. Ale faktem jest, że uwaga była skupiona na moim ramieniu. Gdybym wypadł z toru uznano by, że to przez moją rękę. Więc musiałem trochę odpuścić, nie mogłem zrobić błędu. Wszystkiego musiałem się nauczyć na nowo. Wszystko co znałem z czasów, kiedy się ścigałem, z auta z 2012r., które było bardzo podobne do tego, którym się wcześniej ścigałem, wszystko to musiałem zresetować. Wszystko było inne.

Tom Clarkson – Bo to nowe auto było o tyle szybsze?

Robert Kubica – Nie, nie. Nie chodzi o szybkość. Chodzi o sposób prowadzenia, tego jak je czujesz, jak ono reaguje. Nawet o rozmiary.

Tom Clarkson – No tak, jest dłuższe, tak…

Robert Kubica – Nie dłuższe, szersze…

Tom Clarkson – I szersze.

Robert Kubica – Siedzisz pośrodku. Wszystkie te centymetry musisz wziąć pod uwagę. Wiesz, ludzie myślą, że ja wskoczę do bolidu i będę tym kierowcą z 2010r. Prawdopodobnie w aucie z 2012r. byłbym w stanie to zrobić, bo to auto było tak podobne do tego, które znałem. Ale najgorsze jest to, że na Węgrzech nie mogłem skorzystać z niczego co znałem z przeszłości… Musiałem… Byłem jak debiutant. Wsadzasz debiutanta do bolidu, debiutanta z historią w F1… Oczekujesz czegoś mega. Ale on jest debiutantem. Bo ja byłem debiutantem. Jedną z moich mocnych stron były długie przejazdy. Sądzę, że mógłbym ścigać się tym autem w kolejnym tygodniu i finiszowałbym w punktach. Miałem trudności na pierwszych kółkach, bo nie znałem opon. Nie wiedziałem co to auto może… ale to by przyszło naturalnie. Długie przejazdy były dobre. A potem czytasz czasami, albo słyszysz, że nie mogę czegoś zrobić fizycznie.

Tom Clarkson – Trzeba dodać, że było też wtedy gorąco.

Robert Kubica– Gorąco, ufff!!!

Tom Clarkson – Możesz spojrzeć mi w oczy i powiedzieć, że jesteś tym samym kierowcą, którego znałem z 2010r.?

Robert Kubica – Tym samym kierowcą? Nie mogę tego powiedzieć. Ale sądzę, że jestem lepszy. W pewnych obszarach. Ale w 2010r. byłem po 3-4 pełnych sezonach ścigania. Mogę powiedzieć, że jeśli to byłby początek, to mogę tylko stawać się lepszy wraz z upływem czasu. Nie wiem kiedy. Nie sądzę, że brakuje mi szybkości, tak szczerze. Ale ze względu na moje ograniczenia nie wystarczy abym robił tylko to co robią inni. Dlatego, kiedy Williams zaproponował mi rolę w zespole w tym roku, tak fundamentalne znaczenia miało to, żebym miał też czas w aucie. Ale nie chcę nic udowadniać innym, szukam odpowiedzi dla siebie. I je znajduję. Znam już te odpowiedzi.

Tom Clarkson – Oczywiście musiałeś przystosować kierownicę, Twoje prawe ramię, masz porządny uścisk dłoni ale ta ręka wygląda jak pasażer, czy może nie?

Robert Kubica – Jest pasażerem, kiedy ma być pasażerem. Pracuje kiedy ma pracować.

Tom Clarkson – Tak, tak, zatem to nie są ograniczenia…

Robert Kubica– To utrudnia mi życie, sprawia, że jest ono cięższe, ale jeśli chcesz, możemy w przyszłym tygodniu zorganizować 70-okrążeniowy wyścig, z którymkolwiek z kierowców, w takim samym aucie i zobaczymy.

Tom Clarkson – Nałóżmy mu biały kask…

Robert Kubica -Tak, Stig?

Tom Clarkson – Stig, tak! Ok. Więc teraz jesteś z powrotem w F1. Jaki jest koniec tej historii, gdzie ona zmierza? Chcesz się ścigać dla Williamsa w 2019r? Czy taki jest cel?

Robert Kubica – Chcę się ścigać. Chcę być na gridzie. W przyszłym roku. Z kim? Nie wiem, z kimś, bez znaczenia.

Tom Clarkson – A co musisz zrobić, żeby przekonać ludzi?

Robert Kubica – Nie wiem.

Tom Clarkson – Potrzebujesz czasu w bolidzie. Czy czujesz się lepiej za każdym kolejnym razem kiedy jeździsz?

Robert Kubica – Nie wiem, czy lepiej, ale staje się to bardziej naturalne. To jak z tenisistami, jak w jakimkolwiek sporcie. Często zapominamy, że to jest sport. Musisz trenować. Musisz to robić. Moment, w którym robisz to najlepiej, to moment, w którym robisz to naturalnie. To jak z wypiciem szklanki wody. Nie wkładasz dodatkowego wysiłku kiedy pijesz wodę. To to samo.

Tom Clarkson – Jesteś prawo, czy leworęczny?

Robert Kubica – Byłem prawo, ale teraz jestem leworęczny.

Tom Clarkson – Jak trudne to było? Jak wygląda Twoje odręczne pisanie?

Robert Kubica – Jest bardzo ograniczone. Bo w dzisiejszych czasach już prawie nie piszemy…

Tom Clarkson – To prawda….

Robert Kubica – …więc nigdy tego nie ćwiczyłem. Nie trenowałem. Gdybym ćwiczył to prawdopodobnie pisałbym tak samo dobrze jak prawą ręką. Bo w sumie, kiedy się uczymy to zaczynamy od zera. Kiedy jesteśmy dziećmi, zaczynamy od zera. Więc w pewnym sensie ja zaczynałem od zera mając trzydzieści kilka lat. Czy nie… Bez znaczenia. Dwadzieścia coś. Jestem stary, ale nie aż tak hahaha !

robert kubica

Tom Clarkson – Według Jackie Stewarta jesteś w świetnym wieku. On zawsze twierdził, że kierowcy nieco po trzydziestce mają tą dobrą kombinację, gdzie wciąż są wystarczająco młodzi i głodni, ale mają też doświadczenie.

Robert Kubica – Tak, naprawdę uważam, że tak jest. I to nie dlatego, że akurat jestem w takim wieku. Po prostu sądzę, że kiedy masz 20 lat uważasz, że wiesz wszystko, a kiedy masz 30 uświadamiasz sobie, że kiedy miałeś 20 to wielu rzeczy nie wiedziałeś.

Tom Clarkson – Prawda. A kiedy masz 40-tkę ha ha…

Robert Kubica – Nie wiem…

Tom Clarkson – Uważasz, że zrobiłbyś w Williamsie lepszą robotę niż Stroll i Sirotkin?

Robert Kubica – Nie umiem odpowiedzieć. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Nie dlatego, że mi nie wolno, albo że nie chcę. Po prostu fizycznie nie jesteś w stanie tego ocenić.

Tom Clarkson – Wiesz, ale Twój występ podczas pierwszego treningu w Barcelonie…

Robert Kubica – Tak. Był dobry…

Tom Clarkson – Czy zespół ceni sobie Twoje spostrzeżenia?

Robert Kubica – Nie wiem, ich musisz spytać.

Tom Clarkson – Mam na myśli, że miałeś trochę nowych części w aucie. Jeździłeś z nową podłogą, czy coś, nie pamiętam…

Robert Kubica – Jeździłem i ze starą i z nową. Ale jednak w wyścigu auto pojechało ze starą. To nie była magiczna podłoga. W motorsporcie nie ma magii. Ale to nie jest tak, że w Barcelonie byłem bardzo szybki, a w Abu Dhabi bardzo wolny. Ja jestem tą samą osobą, tym samym kierowcą. Na końcu to zawsze jest kwestia podejścia, kwestia tego jaki jest cel i jaki jest twój osobisty target. To jest kwestia odczuć, kwestia… wiesz, możesz mieć lepszy czy gorszy dzień. Uważam, że Barcelona była bardzo ważna. Nie dla mnie. Dla ludzi, którzy uważali, że w Abu Dhabi brakowało mi ponad sekundy.

Tom Clarkson –  Czy to nie jest dowód, że nie brakowało? Testy w Abu Dhabi miały miejsce w ubiegłym roku.

Robert Kubica – Nie brakowało.

Tom Clarkson – Bardzo dziękuję za to wszystko. Cóż za fascynująca pogawędka, jaką masz zaraźliwą pasję dla motorsportu! Kiedy już Twoja droga ze ściganiem się skończy, sądzisz, że skończysz z motorsportem w ogóle, czy też widzisz się w kadrze zarządzającej? Sądzisz, że…

Robert Kubica – Ja… Ten temat ostatnio pojawiał się wielokrotnie. Z różnymi ludźmi. Ostatnio zostałem zapytany przez osobę wysokiego szczebla w innym zespole, gdzie siebie widzę. Czy biorę pod uwagę prowadzenie zespołu. Powiedziałem, że nie jestem w stanie tego robić, bo nie mam doświadczenia. Jestem bardzo wymagający wobec siebie. To pochodzi z czasów kiedy byłem dzieckiem i z czasów w F1. Zawsze stawać się lepszym i lepszym. I jestem szczęśliwy tylko jeśli osiągam wysoki poziom. Oczywiście całym sercem jestem kierowcą wyścigowym i rozumiem dość sporo. Myślę, że prowadzenie zespołu… bo niewielu ludzi wie, że przez większość ostatniego sezonu w WRC prowadziłem własny zespół, startując przeciwko fabrykom. Z dwoma małymi vanami i sześcioma osobami przeciwko zespołom, które miały 20-30 razy większe budżety. Ale było to dobre doświadczenie, bo zdałem sobie sprawę…

Tom Clarkson – Zatem masz jakieś doświadczenie!

Robert Kubica – Tak. Zdałem sobie sprawę jakie to jest trudne. I nie chcę więcej tego bólu głowy ha ha!

Tom Clarkson – Ha ha, no to jest poważna robota!

Robert Kubica – Tak, to prawda… uffff! Nie jest łatwo zarządzać tak wieloma osobami, a F1 to twardy biznes. Ale moja pierwsza odpowiedź jest taka, że nadal uważam się za kierowcę wyścigowego, mimo, że teraz się nie ścigam. Ale dopóki jest to pragnienie ścigania muszę próbować. Myślę, że rezygnacja byłaby zbyt łatwa. To było trudne już wcześniej, ale teraz jest jeszcze trudniejsze. Ostatni krok jest najtrudniejszy. Ludzie sądzą, że w ubiegłym roku było trudno. Nie, najtrudniejszy jest ostatni krok. Ale żeby się poddać zanim spróbuję wszystkiego? Nie mówię, że muszę spróbować wszystkiego. Nigdy nie wiesz co cię w życiu spotka. Ja staram się wykorzystać moje okazje podczas testów. I nie chodzi o czasy okrążeń tylko o to, co mogę dać zespołowi. Ok, to jest widziane tak naprawdę tylko w Williamsie, ale są też ludzie… Ilu ludzi uważało, że w Abu Dhabi byłem o sekundę wolniejszy… Ludzie w F1 gadają. I sądzę, że już w Barcelonie uświadomili sobie, że jeśli mówię, że mogę coś zrobić, to znaczy, że naprawdę tak myślę i czuję, że mogę. Nie dlatego, że…. W wieku 33 lat, po … Wiesz, ja mam więcej do stracenia niż do zyskania wracając do F1. Bo jeżeli nie dostarczę odpowiedniego wyniku, to ja będę tym, który zawalił. A ja już nie chcę więcej porażek. To bardzo proste.

Tom Clarkson – Miło było rozmawiać z Tobą.

Robert Kubica – Dziękuję.

Tom Clarkson – To ostatnie zdanie Roberta: „Nie chcę więcej porażek”, zupełnie mną owładnęło. Słowa, które są kwintesencją człowieka, jakim jest Robert Kubica. Walczak, ktoś kto się nigdy nie poddaje. I nie jest zaskakujące, że jest inspiracją dla tak wielu ludzi na całym świecie.

 

KOMENTARZE KIBICÓW
Autor: Robert Kubica - Klub Kibiców
o 21:23

Udostępnij: