^

Robert Kubica - Klub Kibiców

sobota, 1 Lipiec 2017

Okiem Kibica – Robert Kubica w Goodwood Festival of Speed

“Goodwood Festival of Speed to coś niesamowitego.” – rozpoczyna swoje wspomnienia Darek (Alter Ego) obecny podczas tegorocznego Goodwood. Przeczytajcie relacje kibica z tego święta motorsportu, na którym pojawił się Robert Kubica.

Robert Kubica w Goodwood Festival of Speed 2017

fot. Ostry/RK-KK

 

Goodwood Festival w paru scenach

Goodwood Festival of Speed to coś niesamowitego. W jednym miejscu można zobaczyć całą historię motorsportu, najnowsze supersamochody i auta z praktycznie wszystkich liczących się obecnie serii wyścigowych (i rajdów) na świecie. Fajnie byłoby mieć coś takiego w Polsce? Tak! Czy to możliwe? Nie.

I nie chodzi tu o pieniądze. Jest to raczej kwestia całego „nawisu” historycznego. Okres początków motoryzacji zbiegł się z czasem gdy nad Imperium Brytyjskim słońce nie zachodziło. Był kapitał, było można tworzyć podwaliny motosportu. Wojny nie zniszczyły tej struktury w takim stopniu jak na kontynencie. Pozostała po nich masa sprzętu i wykwalifikowanych mechaników. To przekuło się na to, że choć na obecnej mapie motoryzacji ciekawe miejsca można znaleźć w prawie każdym zakątku świata to jednak duża część stajni sportowych ma dalej swoja siedzibę na wyspach.

Do takiej imprezy potrzebny jest jeszcze lord z odpowiednio dużymi posiadłościami (i zamkiem!). Wszystko po to by skoncentrować ten świat w jednym miejscu. Jest to świat, któremu trudno jest zaimponować, trochę odizolowany bo dalej mający swe korzenie w arystokracji. Świat, który nie zawsze jest w stanie zrozumieć tak wyjątkowe zjawisko jak Robert. Doceniają – owszem, szanują – tak ale chyba nie są w stanie uwierzyć w to jakie i ile barier ten człowiek pokonał i jakie może jeszcze złamać. Dlatego wśród komentatorów dalej słychać nutkę powątpiewanie gdy mówią o powrocie Kubicy do F1.

Powinienem więc opuścić GFoS ze sporą depresją ale z kilku powodów tak nie jest. Dlaczego? Postaram się podzielić najlepiej jak potrafię swoimi spostrzeżeniami i tym co czułem poruszając się po terenach festiwalu.

Robert Kubica w Goodwood Festival of Speed

fot. Ostry/RK-KK

Kogo chce to środowisko

Zwiedzający ma okazje zobaczyć nowsze produkty koncernów motoryzacyjnych w pięknych klimatyzowanych pawilonach okraszone wszelkiego rodzaju atrakcjami. Widać ogrom zainwestowanych środków w to aby jak najlepiej zaprezentować i sprzedać swoją markę. Kilkusetmetrowe, klimatyzowane, piętrowe pawilony.

I z drugiej strony niewielkie, przegrzane namioty, w których stoją cacka motosportu. Sprawne, wydzielające zapach smaru i spalin bo za chwilę będzie je można zobaczyć w akcji. Miejsca niewiele ale to tu właśnie bije serce całej tej imprezy. To tu jest ciężko się przepchnąć by móc obejrzeć kolejną „perełkę”. I widać to natychmiast jak zaczyna się rywalizacja. Wszyscy przenoszą się od razu na tor i wypełniają szczelnie każde miejsce dające szanse zobaczenia widowiska.

Widać celebrytów jak wszędzie ale na pierwszym miejscu są tu ci, którzy udowodnili, że mają benzynę we krwi. Nigdy nie będzie problemów z pokazaniem/wykreowanie kolejnego celebryty. Inaczej jest z tymi pierwszymi. Zawsze jest deficyt. Czy jest w takim razie zapotrzebowanie na Roberta? Odpowiedź jest oczywista.

W teamie Renault

Jestem w padoku, właśnie spotkałem Ostrego (świetny gość!). Rozwijamy flagę. I zaczyna się dziać coś czego jeszcze nie widziałem. CAŁY team Renault wychodzi z namiotu i zaczyna robić zdjęcia flagi. Alejka jest całkiem zatłoczona jednak Robert na naszej fladze tworzy puste półkole w które nikt nie wejdzie. Coś co może tylko wynikać z olbrzymiego szacunku do samej osoby.

To w tym momencie można odczuć, że pomiędzy ludźmi z Renault i Robertem jest chemia. Potem odczuje to jeszcze kilka razy.

Robert Kubica w Goodwood Festival of Speed 2017

fot. Ostry/RK-KK

Czyj ten show?

Na chwile przed pierwszymi przejazdami zaczynają się na placu, z którego ruszają maszyny na tor, wywiady. Kamery, zdjęcia, mikrofony. Jest Mark Weber. Podpisy rozdaje sir Jackie Stewart czy Karun Chandhook. Ale to Nico Rosberg ma być tą najjaśniejszą gwiazdą.
Trwa to jakąś chwilę do momentu aż pojawia się Robert. Próbuje przemknąć do teamu Renault ale reakcja zgromadzonych ludzi jest natychmiastowa. Media kierowane tymi emocjami skupiają większa uwagę na Robercie. To dlatego potem te same media powiedzą, że to nasz Robert skradł całe widowisko.

Aż mi trochę przykro było patrzeć na Nicka Heidfelda, którego nikt niepokoił.

Robert Kubica Goodwood Festival of Speed

fot. Renault Sport F1

Nasza flaga

Flaga. Znowu. To było niesamowite. Na całym GFoS nie znaleźliśmy ani jednej flagi, flagusi, banerka, nikogo kto by przyszedł z głównym zamiarem kibicowania jakiemukolwiek kierowcy czy zespołowi. Nie, tu przychodzi się oglądać. Poczuć tą atmosferę. Jak zostaniemy odebrani my, Ci którzy wyłamują się z tego kanonu.

Przepychamy się by powiesić flagę. Nikt za mocno nie marudzi ale szczęścia też nie okazuje. Potem zerkają co jest na fladze, próbują zrozumieć, ktoś to tu, to tam pokaże nam kciuk do góry, uśmiechnie się.

Dołem przechodzą ludzie. Spojrzą na flagę, zdziwią się, przystaną, i zaczynają odszyfrowywać o co chodzi. Słychać czasem jak wymieniają się uwagami, czasem jakiś fragment historii Roberta. Zrobią zdjęcie. To Anglicy. I znowu kciuk w górę.

Polaków łatwo rozpoznać po bananie na twarzy od pierwszego spojrzenia na naszą flagę. Robi wrażenie.
Przejeżdżają zespoły w vanach. Znowu przykuwamy uwagę. Team Renault macha do nas energicznie przez pootwierane drzwi swojego żółtego dostawczaka serwisowego. Ktoś z nich robi telefonem zdjęcie albo filmik naszej fladze.

Czy ludziom w team Renault zależy?

Słońce masakruje nas kondycyjnie, rozdzielamy się z Ostrym, idę jeszcze raz do padoków licząc, że zobaczę jeszcze tam Roberta. W zespole mówią, że Roberta już nie spotkam, bo skończył już plan zajęć na dziś, bo poszedł zjeść do restauracji bo coś tam jeszcze.
Ludzie z teamu Renault próbują go chronić, dać mu chwile odpoczynku. Znowu czuć tą chemię i już nic mnie nie przekona, że całe to wydarzenie to jednorazowy „chwyt marketingowy” Renault. W końcu właśnie się skończył a więc?

Robert Kubica Goodwood

fot. Ostry/RK-KK

Spotkanie

Na koniec dostaję sugestie od swojaka zaprawionego w bojach aby spróbować mimo wszystko podejść od tyłu, może tam się pojawi. Opłaca się. Robert siedzi schowany w naczepie. Kibice go już wytropili. Za chwilę nie wywoływany sam wychodzi, robi sobie zdjęcia , rozdaje autografy.
Dostaję się w końcu do Niego, przekazuję pozdrowienia od Naszego Klubu. Mimochodem, rzucam że już nie mogę go tu przywitać klubową flagą (została z Ostrym). Robert się uśmiecha, potwierdza, że widział nas (naszą flagę) na trasie trakcie swoich przejazdów.

Mój własny banan nie zejdzie mi z twarzy przez całą drogę do domu.

Dziękujemy Darku(Alter Ego)!

KOMENTARZE KIBICÓW
Autor: maciektube12
o 20:21

Udostępnij: