^

Robert Kubica - Klub Kibiców

sobota, 18 Sierpień 2018

Robert Kubica coraz częściej opcją w pełnym weekendzie GP

Robert Kubica w pełnym weekendzie GP? Czy to jest możliwe w przyszłym tygodniu w Spa? Taką ewentualność można przyjąć, biorąc pod uwagę szokujące wydarzenia w ostatnich dniach. Daniel Ricciardo, Fernando Alonso i Carlos Sainz, nie wspominając już o przejęciu Force India przez konsorcjum pod przewodnictwem Lawrenca Strolla. Jednym słowem dzieje się a sprawy bliskie naszym sercom mogły nabrać szybszego tempa.

Robert Kubica coraz częściej opcją w okienku transferowym

Wstęp

Rok temu bajka o powrocie Roberta Kubicy nabierała tempa. Po zamkniętym dla publiczności teście dla Renault i pogłoskach, że wrócił do swoich najlepszych osiągów i jest gotów aby wrócić na pola startowe, 12 miesięcy później, będąc pominiętym przez Renault a potem na granicy kontraktu z Williamsem, który wymknął mu się między koniuszkami palców po teście w Abu Dhabi w listopadzie, Kubicowy pociąg zwolnił. Dzisiaj 33-letni Polak jest częścią zespołu Williamsa jako kierowca testowy i rezerwowy i jest ciągle obecny w padoku podczas każdego Grand Prix. Ale jest tylko dodatkiem, zamiast być główną atrakcją. Dla Kubicy to więcej niż tylko opowieść o aspirującym kierowcy, który znajduje się we frustrującej sytuacji. W końcu jest to kierowca, który rankiem 6 lutego 2011r. był uwięziony we wraku swojej Skody Fabii, po wypadku w rajdzie Ronde di Andora.

Wypadek ten był koszmarny, auto najechało na początek bariery, która wbiła się w przód Skody powodując nieodwracalne uszkodzenia prawej dłoni, nogi i ramienia Kubicy. Nie traci on jednak z oczu faktu, że powrót do miejsca, w którym jest w stanie dobrze prowadzić bolid i mieć aktywną rolę w F1, wymagał lat operacji, rehabilitacji, bólu i poświęcenia.

Ci rozczarowani, że nie siedzi w fotelu kierowcy wyścigowego powinni pamiętać, że jest to triumf nieposkromionego ducha człowieka, który żyje i oddycha motorsportem, połączony z medyczną doskonałością.

„Były dość duże nadzieje ze strony grupy ludzi, że jednak otrzymam fotel wyścigowy” mówi Kubica. „I ponieważ było tak wiele nadziei to taki mój powrót do padoku był odbierany, nie przez ludzi z wewnątrz tylko przez fanów, negatywnie. Uważam, że biorąc pod uwagę gdzie byłem, jest to wciąż duże osiągnięcie”.

Robert Kubica na testach w Abu Zabi

Czy to już za tydzień?

Powrót do ścigania w F1 jest wciąż możliwy. Musimy poczekać i zobaczyć jak przejęcie Force India przez konsorcjum wpierane przez Lawrence’a Strolla, ojca kierowcy Williamsa, Lance’a, może wpłynąć na nadzieje Kubicy. Jest on blisko ze Strollem Jr i zrobił wszystko co mógł, by pomóc młodemu Kanadyjczykowi i w związku z tym fotel wyścigowy obok niego nie jest wykluczony. Oprócz tego, awans w Williamsie jest prawdopodobnie najlepszą opcją dla Kubicy. Należy jednak szczerze przyznać, że obecnie Kubica jest raczej niewielkim graczem na tętniącym tegorocznym rynku transferowym.

Robert ma już za sobą większość swoich szans na zaimponowanie w bolidzie z 2018r., teraz pozostaje tylko piątkowy trening w Abu Dhabi i później możliwy udział w powyścigowym teście opon. Ale Robert uparcie podkreśla, że jego celem jest jak najlepsza praca dla zespołu.

„Nie jest tajemnicą, że chciałbym się ścigać, ale ta myśl jest daleko kiedy pracuję. Ktoś może powiedzieć: w końcu starasz się powrócić na fotel wyścigowy więc powinieneś pokazać wszystko co masz”, mówi Kubica,

I to prawda ale jeśli ktoś chce wierzyć, że jestem wystarczająco dobry, to będzie w to wierzył, a jeśli ktoś nie chce, to i tak znajdzie sto wymówek. To co jest najważniejsze to pewność, którą mam kiedy siedzę za kółkiem, nie widzę konieczności aby mocno cisnąć”.

Kubica to taki powrót do przeszłości z super kierowcami testowymi – Pedro de la Rosą, Alexem Wurzem, Olivierem Panisem, którzy przejeździli mnóstwo kilometrów dla takich zespołów jak McLaren w czasach niemal ciągłego jeżdżenia (testowania) poza weekendami GP. Sam Kubica miał fotel kierowcy testowego w BMW Sauber i przekuł go na fotel wyścigowy w miejsce Jacques’a Villeneuve’a w 2006r.

Aktualnie

Teraz Robert jest mocno osadzony w strukturze zespołu mimo tylko okazjonalnych możliwości jeżdżenia.

Robert Kubica coraz częściej opcją w okienku transferowym

Pewnie, że chciałbym się ścigać, to żadna tajemnica, ale ta myśl pozostaje ode mnie daleko kiedy pracuję. W mojej sytuacji nie chciałbym się ścigać bo to by oznaczało, że któryś z podstawowych kierowców jest chory albo coś mu się stało, czego im nie życzę. Ale z drugiej strony muszę być przygotowany na taką okoliczność jeśli Williams powie, że muszę pojechać. Musisz stale trenować, dla mnie to świetna okazja, bo nie jestem w sytuacji przeciętnego trzeciego kierowcy, który jeździ albo bardzo mało albo wcale. Ja jednak mam całkiem sporo okazji do jeżdżenia, podczas kiedy trzeci kierowcy normalnie nie mają żadnej okazji. To jest dla mnie ważne bo utrzymuje mnie w formie i pozwala się odświeżyć co kilka miesięcy. W naszej sytuacji staramy się rozwiązać problemy, więc moja rola różni się teraz trochę od tego co było wcześniej zakładane. W sytuacji, w której bolid prowadziłby się gładko miałbym większy wpływ, jestem aktywnym kierowcą kiedy prowadzę bolid, jestem kierowcą rezerwowym a do tego jeżdżę trochę w symulatorze. Biorę też udział w naradach technicznych i tego typu rzeczach, to dość otwarta pozycja (w której jestem) i to, tak myślę, daje dużo satysfakcji zarówno mnie jak i zespołowi”.

Zdecydowanie dużo pracy wykonuje biegając, bo najczęściej można Roberta zobaczyć jak w padoku krąży pomiędzy garażem a motorhomem. W przeciwieństwie do innych, w jego sytuacji priorytetem nie jest po prostu kręcenie się w firmowych ciuchach po padoku, nazywając się kierowcą Formuły 1.

Trzeba postawić się w sytuacji Kubicy…

Aby zrozumieć jaką podróż wykonał Kubica, trzeba zauważyć jak bardzo po wypadku musiał zmienić zarówno sposób prowadzenia bolidu jak i codzienne funkcjonowanie. Robert nie chce być definiowany przez pryzmat swoich ograniczeń, i jako kierowcę, powinniśmy go oceniać poprzez to co może zrobić. Nie jest dokładnie tym samym kierowcą co wcześniej i nie ma powodu aby go przez to gorzej oceniać, ponieważ już gdy jeździł dla BMW a potem dla Renault często pokazywał, że jest znakomity, że jest kierowcą z potencjałem na mistrza świata i był przeznaczony do jazdy w Ferrari. Ale Kubica poszedł inną ścieżką, przez ograniczoną ruchomość prawego ramienia i dłoni zmuszony został do wprowadzenia zmian. Po pierwsze i najważniejsze musiał zaadaptować się z osoby praworęcznej na leworęczną. O ile prawa ręka uczestniczy w procesie o tyle oglądając jego onboardy bardzo wyraźnie widać, że dominującą jest ręka lewa.

„To przychodzi naturalnie, bo to jest sposób w jaki muszę to robić”, mówi o swoim sposobie prowadzenia bolidu. „Nie mogę prowadzić w taki sposób jak kiedyś bo, ze względu na moje ograniczenia, nie jestem w stanie tego robić. To dotyczy nie tylko prowadzenia bolidu ale także życia codziennego. Wszystko co próbowałem robić jak dawniej przynosiło tylko rozczarowania, a potem zdałem sobie sprawę, że nadal mogę te rzeczy robić tylko w inny sposób. Wiele lat temu, kiedy zacząłem testować na symulatorach, zapytałem mojego lekarza, czy to jest możliwe abym miał większą wrażliwość, precyzję w mojej lewej ręce? W zeszłym roku Renault poprosiło mnie abym się udał do centrum medycznego, gdzie przeprowadzono mi mnóstwo testów. I okazało się, że moje rezultaty, jeśli chodzi o precyzję, szybkość i siłę w lewej ręce, były przynajmniej o 35% lepsze niż te, które kiedykolwiek widzieli. W jakiś sposób ciało przystosowuje się do rzeczywistości. Jeżeli jesteś oburęczny, zdrowy, nie potrzebujesz aż takiej precyzji w jednym ręku. A zatem, np. kiedy prowadzę to w ok 70% prowadzę lewą ręką a w 30% prawą. Gdybym próbował robić to w stosunku 50/50, jak dawniej, nie dałbym rady”.

Kubica jest bezsprzecznie bezpiecznym i kompetentnym kierowcą bolidu F1. Wciąż jest zdolny go kontrolować, prowokować kiedy trzeba i odpowiednio reagować na uślizgi i niestabilne momenty podstępnego w prowadzeniu Williamsa FW41. Jak podkreśla, jeżdżąc z kanałem F (F-duct), który wymagał zakrywania otworu w kokpicie częścią dłoni lub nogi, była to inna sytuacja.

„W 2010r. przejeżdżałem kwalifikacje w Renault przez Eau Rouge jedną ręką, ponieważ zasłaniałem otwór (F-duct) aby zgasić tylne skrzydło. To było o wiele bardziej niebezpieczne niż mój obecny sposób prowadzenia, bo wtedy naprawdę prowadziłem tylko jedną ręką. Oczywiście są momenty, kiedy prowadzę tylko prawą ręką, albo powiedzmy, na prostych daję odpocząć lewej. Ale to przychodzi automatycznie i uważam, że mam szczęście w tej sytuacji bo ja nigdy nie prowadziłem w sposób siłowy, prowadziłem bardzo spokojnie. Rozmawiałem z innymi kierowcami, którzy muszą trzymać kierownicę oburącz bo inaczej nie są w stanie prowadzić. Pamiętam takie ujęcia z 2006r.- wczesne dni z BMW- gdzie widać, że pokonując zakręt mam wyprostowane trzy palce. Jeden z dziennikarzy zapytał mnie dlaczego tak robię, powiedziałem mu, że nie muszę trzymać kierownicy całą dłonią, potrzebuję tylko tyle siły aby ją kontrolować. Na przykład w kartingu, jeśli wsadzisz kogokolwiek do karta to będzie marnować mnóstwo energii bo to będzie dla niego nowość. Zanim mózg przepracuje, że tak naprawdę nie potrzeba zużywać aż tyle energii na prostych, uświadamiasz sobie, że potrzebujesz tylko 1/3 zużywanej wcześniej energii. Jest to zatem proces uczenia się, który przychodzi automatycznie”.

Kubica w swojej drugiej karierze w F1 wciąż się uczy, w końcu przejechał mniej niż 500 okrążeń w tegorocznym Williamsie. Zaadaptowanie się do nowej F1 byłoby trudne z powodu samej nieobecności, trwającej przez pół dekady, a co dopiero z fizycznymi ograniczeniami.

Cokolwiek wydarzy się dalej, historia Kubicy już jest niesamowita. Zademonstrował hart ducha, mentalność kierowcy, który mógłby być mistrzem świata. Wygrał zupełnie inny rodzaj batalii.

A zatem, jeśli uważacie, że to co w tym roku robi Kubica jest w jakimkolwiek stopniu rozczarowujące, to jesteście w błędzie.

Źródło Edd Straw https://www.autosport.com


Niektóre źródła medialne ogłaszają natychmiastowe przejście Lance’a Strolla do Force India, co spowodowałoby wypożyczenie Estebana Ocona do McLarena, podczas gdy Williams ogłosić musiałby Roberta Kubicę w podstawowym składzie.

Niektórzy nadal nie widzą miejsca dla Roberta, jak Rob Watts, brytyjski dziennikarz. Dziennikarz z Wysp obawia się o przyszłość zespołu McLarena. – Sytuacja jest dziwna, tylko dwa razy w historii McLaren nie miał zwycięskiego kierowcy w składzie. Kto mógłby być partnerem Sainza? 60 proc. szans daję Vandoorne’owi, 40 proc. Norrisowi

Watts ocenił też szanse na powrót Kubicy do F1 w roku 2019.

– Nie jestem przekonany czy do tego dojdzie. Mógłby pójść ze Strollem do Force India, ale bardziej wydaje mi się, że w tym momencie Polak to bardziej kierowca testowy

Mark Hughes, dziennikarz Grand Prix MotorSport Magazine, powiedział, że Robert Kubica może w przyszłym tygodniu poprowadzić FW41 na Spa-Francorchamps!

Miesiąc temu jako pierwszy opisał ruchy w Force India. Hughes twierdził też, że Robert Kubica wraz ze Strollem przejdzie do FI jako mentor Lance Strolla.

Mark zapytany na Twitterze przez fana Roberta Czy zobaczymy Kubicę w F1 w roku 2019?

Odpisał krótko : “- Tak”

Hughes na potwierdzenie swych domniemań, donosi, że w padoku GP Węgier Toto Wolff zbliżył się w relacjach z McLarenem. Nastąpiło to po zmianach w Renault i po wyjaśnieniu sytuacji w Force India. Ma to na celu umieszczenie swojego protegowanego w podczas Grand Prix Belgii, jako wypożyczonego na rzecz  ekipy z Woking, ale pozostającego na mocy umowy z Mercedesem Estebana Ocona.

My rekomendujemy cierpliwość bo stanowczo stwierdzamy, że jest bliżej niż dalej…

“Trzeba być w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, z odpowiednim uśmiechem, i może się uda. Wiadomo też, że każdy próbuje wywalczyć sobie, czy też wykorzystać okazję do ścigania, ale moim zdaniem nie można robić tego za wszelką cenę”

KOMENTARZE KIBICÓW
Autor: Robert Kubica - Klub Kibiców
o 10:07

Udostępnij: