^

Robert Kubica - Klub Kibiców

piątek, 26 czerwca 2026

Kubica odpowiada na pytania czytelników magazynu Autosport

Przed weekendem wyścigowym z Le Mans 2026, dziennikarz – Ben Vinel, spotkał się z Robertem Kubicą i zadał mu pytania od czytelników magazynu – Autosport. Poniżej, przedstawiamy wam cały artykuł. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Kubica WEC 2026

Fot. Ker Robertson

Jeździłeś wieloma różnymi samochodami w kilku różnych dyscyplinach. Który z nich najbardziej podobał ci się w prowadzeniu i dlaczego? – Michael Holden, Bartek, Lewis Keeling

Fot. Motorsport.com

Robert Kubica: „Cóż, to trudne pytanie, bo w końcu różne kategorie mają różne cechy, a Formuła 1 to oczywiście najszybszy samochód, jakim kiedykolwiek jeździłem. Prawdopodobnie podzieliłbym to więc na kilka kategorii. Jeśli chodzi o Formułę 1, powiedziałbym, że BMW z 2008 roku albo nawet Renault z 2005 roku, którym odbyłem swój pierwszy test w F1.”

„Z kolei rajdy to zupełnie inna bajka, dająca zupełnie inny zastrzyk adrenaliny. Prawdopodobnie samochód rajdowy dostarcza najwięcej adrenaliny, na przykład po zakończeniu odcinka specjalnego, i z punktu widzenia wrażeń z jazdy byłby to zdecydowanie DS3 WRC.”

„Jednym z fajnych samochodów, którymi również jeździłem, na przykład pod względem właściwości jezdnych, było Renault F1 z 2010 roku. Był to bardzo przyjemny samochód w prowadzeniu, bardzo bezpośredni; fajnie było jeździć na granicy możliwości, dawało to dobre wrażenia.”

W Monako zaliczyłeś naprawdę świetne okrążenie tym bolidem [zakwalifikował się do pierwszego rzędu, mimo że Renault zajęło w tym roku piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów].

RK: „Tak, nie tylko w Monako. Powiedziałbym, że prawdopodobnie najlepszym okrążeniem było to w Suzuce [gdzie zająłem czwarte miejsce], gdzie mieliśmy też pewne problemy z podłogą i dyfuzorem. Ale powiedziałbym, że chodzi o te cztery bolidy”.

Uważam, że Twoja droga od wypadku w 2007 roku do zwycięstwa w 2008 roku z zespołem BMW to jedna z najbardziej fascynujących historii w historii Formuły 1. Czy mógłbyś opowiedzieć o emocjach związanych z tym zwycięskim weekendem spędzonym z zespołem, o decyzji BMW o wycofaniu się z Formuły 1 oraz o tym, czy uważasz, że oni, podobnie jak Ty, stracili potencjalne szanse na mistrzostwo Formuły 1? – Ronan O’Doherty

Kubica BMW Sauber

Fot. Getty Images

RK: „Cóż, w sumie to trzy pytania w jednym. Z pewnością moje pierwsze zwycięstwo w wyścigu F1 było tym, o czym marzy i do czego dąży każdy kierowca F1 – nie tylko kierowcy F1 – więc bez wątpienia był to wielki punkt kulminacyjny mojej przygody z wyścigami.”

„Szczerze mówiąc, na pewno towarzyszyły mi emocje, ale ostatecznie – skoro wygrałem pierwszy wyścig, a moim celem jest dalsze wygrywanie – nie zastanawiałem się zbyt długo nad tym zwycięstwem. Właściwie to złapałem pierwszy możliwy lot, żeby wrócić do Europy, a we wtorek rano byłem już w Barcelonie na testach.”

“Pamiętam, że zespół zapytał mnie, czy chcę zostać i zmienić rezerwację lotu na następny dzień; Odpowiedziałem, że nie, bo i tak w poniedziałek wieczorem muszę być w Barcelonie. Powiedzieli: „Nie, możesz opuścić ten dzień testów”, a ja na to: „Nie, nie, jedziemy na testy”.”

„Więc ostatecznie, patrząc z perspektywy czasu po tylu latach, prawdopodobnie mogłem lub powinienem był zostać z zespołem, żeby cieszyć się tym trochę dłużej, a poza tym w końcu było to wielkie osiągnięcie dla zespołu, dla chłopaków, mechaników, wszystkich zaangażowanych osób.”

“Jeśli chodzi o drugą część sezonu, to prawdopodobnie w tamtym roku nie poradziliśmy sobie w 100% tak, jakbym sobie tego życzył. Zdecydowanie dość wcześnie skupiliśmy się na nowych przepisach, na bolidzie na rok 2009, i tak, w drugiej połowie roku straciliśmy… To znaczy, ostatecznie skupialiśmy się głównie na roku 2009.”

„I oczywiście rok później, kiedy po rozczarowującej pierwszej połowie roku BMW ogłosiło wycofanie się, było to dość szokujące, a raczej zaskakujące, bo w końcu kiedy jesteś zaangażowany w pracę zespołu, współpracujesz z zespołem, to wyczuwasz pewne decyzje lub plotki, ale nic takiego nie miało miejsca.”

“Pamiętam, że pojechałem do domu na letnią przerwę, a potem, chyba pod koniec tego samego tygodnia, wydaje mi się, że to był czwartek, wieczorem dostałem telefon z informacją, że jutro rano BMW ogłosi wycofanie się z wyścigów.”

To oczywiście było zaskoczeniem. Na szczęście udało mi się znaleźć zespół na przyszły rok i miałem już dość ugruntowaną pozycję, więc jakoś sobie poradziłem, ale takie poważne decyzje mogą mieć też negatywny wpływ na samopoczucie. Zwłaszcza że miałem jeszcze kontrakt na kolejny rok, więc nie szukałem aż tak intensywnie okazji, by jeździć gdzie indziej.”

Jakie fizyczne i psychiczne wyzwania musiałeś pokonać i z jakimi musiałeś się zmierzyć podczas drogi do powrotu do zdrowia po wypadku rajdowym w 2011 roku? – Jack

RK: „To długa odpowiedź, ale postaram się ją skrócić. Oczywiście doznałem wielu urazów – z niektórych udało mi się wyleczyć, inne niestety pozostały trwałe.”

“Tak więc moje główne ograniczenia dotyczą, jak zapewne wszyscy wiedzą, mojej prawej ręki i dłoni, ale ostatecznie niewiele osób wie, że mam dość poważnie uszkodzoną prawą nogę, co nadal powoduje pewne ograniczenia w zakresie funkcjonowania stóp, ogólnej stabilności nogi oraz jej siły.”

“Ale udało mi się to przezwyciężyć, nauczyłem się z tym żyć i szczerze mówiąc, nie myślę już tak, jak kiedyś. Powiedzmy, że moje ograniczenie stało się częścią mojego codziennego życia i nie postrzegam siebie inaczej niż wcześniej, choć wcześniej tak nie było.”

“Zajęło mi dużo czasu, zanim to zaakceptowałem i dostosowałem się. Właściwie to bardziej chodzi o akceptację psychiczną, bo stoczyłem kilka trudnych walk sam ze sobą, z własnym umysłem, żeby zaakceptować swoje ograniczenia, zaakceptować to, jaki jestem. Na szczęście udało mi się je pokonać.”

„Myślę, że wyścigi bardzo mi pomogły. Kiedy w końcu wróciłem do ścigania się, poczułem się jak w domu, a to było ogromnym zastrzykiem energii dla mojego umysłu i siły psychicznej. Jednak ważnym aspektem naszego umysłu jest to, że jest on niezwykle potężnym narzędziem, jakim dysponujemy w naszym ciele, często niedocenianym i niedostatecznie wykorzystywanym.”

“To niesamowite, jak mogą się zmieniać sytuacje i podejście do nich. Nazywam to tak, jakbyśmy mieli w umyśle różne tryby działania, w których – w zależności od tego, co się dzieje – umysł niezwykle szybko dostosowuje się do pozytywnych sytuacji, ale przede wszystkim do tych negatywnych, w których trzeba pokonywać przeszkody i walczyć”.

Czy chcesz wrócić do rajdów? Jeśli tak, to jako poważny zawodnik, czy po prostu dla przyjemności? – Jan

RK: „To pewnie jakiś Polak, Jan!”

„Rajdy były jedną z najważniejszych części mojej rekonwalescencji i odegrały bardzo ważną rolę. To były niezwykle trudne lata, ale w pewnym sensie to właśnie dzięki rajdom znów jestem tu, gdzie jestem.”

“Prawdopodobnie gdybym wrócił do rajdów, moje podejście byłoby zupełnie inne. Ale to normalne, bo wiem, jak wyglądało moje życie w tamtych latach, wiem, że moje podejście było wielokrotnie prawdopodobnie bardzo egoistyczne, ale ostatecznie było to swego rodzaju lekarstwo i reakcja na trudny okres, z którym wciąż się zmagałem.”

„Wyobrażam sobie, że znów siedzę w samochodzie rajdowym – prawdopodobnie, jak wspomniał Jan, nie w pełni na poziomie wyczynowym, choć wciąż trudno mi wyobrazić sobie, że mam na głowie kask i nie staram się rywalizować.”

“Te dwie rzeczy bardzo się ze sobą kłócą, dlatego prawdopodobnie nigdy nie wróciłem do rajdów, bo chciałbym kiedyś wrócić, ale chyba tylko w bardziej rekreacyjny sposób. Jednak wciąż nie jestem na to gotowy”.

fot. wrc

Krążą plotki, że miałeś w zanadrzu kontrakt z Ferrari w Formule 1; jakie to uczucie wygrać jeden z największych wyścigów świata (Le Mans) jako kierowca Ferrari? – Dan Flack

RK: „Musimy to wyjaśnić, bo w końcu nie jestem kierowcą Ferrari – ścigam się za kierownicą Ferrari 499P, ale jestem kierowcą AF Corse.

„To oczywiście trochę inna sytuacja, nie da się porównać tamtych czasów, kiedy byłem na najlepszej drodze, by zostać kierowcą Ferrari w Formule 1. Nie umniejszam w niczym kategorii Hypercar, ale oczywiście kiedy jesteś w Formule 1, myślę, że jako uznany kierowca miałem zawsze dwa cele – mam nadzieję, że pewnego dnia zostanę mistrzem świata lub będę miał okazję o to walczyć, a drugim celem było zostanie kierowcą Ferrari w Formule 1.”

„Nie udało mi się więc zrealizować żadnego z tych celów – byłem na najlepszej drodze, by zostać kierowcą Ferrari w Formule 1, ale niestety z powodu wypadku tak się nie stało.

“Nie da się tego porównać, ale muszę powiedzieć, że jednym z powodów, dla których pod koniec 2023 roku zdecydowałem się jeździć dla AF Corse, było to, że… w poprzednich pytaniach wspomniałem, iż przezwyciężyłem wszelkie złe wspomnienia związane z wypadkiem; jedną z rzeczy, która zawsze mnie destabilizowała, a może nawet wciąż trochę mnie dręczyła, było to, że prawdopodobnie największym żalem było to, iż nigdy nie udało mi się zasiąść za kierownicą bolidu Ferrari w Formule 1.”

„Oczywiście są ku temu powody techniczne, ale jednym z powodów, dla których zgodziłem się na współpracę z AF Corse, było to, że gdybym tego nie zrobił, prawdopodobnie w przyszłości żałowałbym, że miałem szansę jeździć bolidem Ferrari w klasie Hypercar, a jej nie wykorzystałem.”

“Była to więc kwestia bardziej emocjonalna niż jakiekolwiek aspekty techniczne; prawdopodobnie nigdy nie pomyślisz w ten sposób, ale ponieważ ta sprawa dręczyła mnie przez wiele lat, było to, powiedzmy, moje podejście”.

Czy jako kierowca Ferrari spoza zespołu fabrycznego jesteś zaangażowany w rozwój modelu 499P w takim samym stopniu jak kierowcy fabryczni? – Łukasz Powalowski

RK: „Powiedziałbym, że nie. Myślę, że mamy wszystkie narzędzia, by prowadzić zespół tak jak zespół fabryczny, ale oczywiście nie jestem zaangażowany w żadne głębsze aspekty techniczne.”

“Myślę, że przyczyniłem się do ulepszenia samochodu, zwłaszcza na początku, kiedy dołączyłem, czyli w drugim roku istnienia tego modelu. Widzieliśmy – a ja widziałem – pewne rzeczy, które można było poprawić, i sądzę, że nasze uwagi zostały uwzględnione; faktycznie poprawiliśmy wiele obszarów, które tego wymagały.”

„Ale jeśli chodzi o kwestie bardziej techniczne, takie jak bardziej szczegółowe uwagi, to nie. Nie wiem też, na ile faktycznie, w jakim stopniu kierowcy fabryczni są zaangażowani w rozwój samochodu.”

“Również dlatego, że w końcu nie jest to tak jak w F1, gdzie tempo rozwoju jest ogromne; przepisy są zupełnie inne, ale pracujemy nad tym, aby lepiej zrozumieć samochód i go ulepszyć.”

Kiedy wróciłeś do F1, co najbardziej cię zaskoczyło, gdy po raz pierwszy miałeś okazję wypróbować bolidy nowej generacji? – Harve DeMovick IV

RK: „Ich rozmiar! To była ogromna zmiana. Pamiętam moje pierwsze testy z Renault po powrocie; moje pierwsze testy po wypadku odbyły się w 2017 roku w Walencji i właściwie jeździłem bolidem z 2012 roku, który był bardzo podobny – zarówno pod względem rozmiarów, jak i silnika – więc czułem się jak w domu.”

„Ale kiedy pojechałem przetestować obecny bolid na Węgrzech, w Budapeszcie, wszystko wydawało się zupełnie inne. To było naprawdę zaskakujące, jak bardzo się różnił, ale wiesz, rzecz w tym, że dla zwykłych kierowców startujących co roku zmiany są stopniowe i przebiegają etapami. Z roku na rok zmienia się jedna, dwie rzeczy.”

„Tego dnia wszystko mi się udało za pierwszym razem, a z punktu widzenia kierowcy łatwiej jest uczyć się od zera – tak jakbyś nigdy nie prowadził bolidu F1 – niż jeździć czymś zupełnie innym, z czym już masz doświadczenie. Masz swoje nawyki, swoje odczucia, a pozbycie się tych nawyków i dostosowanie się jest, moim zdaniem, trudniejsze niż nauka od zera. To był ogromny krok. Oczywiście dostosowujesz się do tego, ale było to wiele rzeczy naraz.”

W 2018 roku zasłynąłeś stwierdzeniem, że da się przejechać przez rondo bez dotykania kierownicy. Czy mógłbyś to nieco szerzej wyjaśnić? Ja próbowałem i dość mocno uderzyłem w krawężnik! – Alex

RK: „Nie, chodziło raczej o głębszą analizę lub głębszy sposób myślenia o moich ograniczeniach i wyjaśnienie, jak sobie z nimi radzę. A konkretnie miałem na myśli to, że w gruncie rzeczy nie potrzeba dużej siły, aby kręcić kierownicą – wystarczy tarcie między naszą skórą a kierownicą.”

“Więc przez większość czasu odnoszę się również do [faktu, że] na prostych większość kierowców – w tym ja – rozluźnia się, trzymam kierownicę, ale tylko z bardzo niewielkim naciskiem, bo to marnowanie energii. Pamiętam więc, że powiedziałem coś w stylu: „można przejechać przez rondo nawet bez trzymania kierownicy, tylko dzięki tarciu dłoni”, i to jest fakt.”

Który wyścig uważasz za najlepszy występ w swojej karierze? – Mateusz Dondajewski, Liam

RK: „Trudno powiedzieć, ale jeśli chodzi o cały weekend, to chyba Fuji 2008. To było chyba naprawdę maksimum, jakie mogłem z tego wyciągnąć – i znacznie więcej, niż się spodziewałem”.

Źródło : https://www.autosport.com/f1/news/you-ask-the-questions-robert-kubica/10829028/

http://www.robertkubica-klubkibicow.pl/

KOMENTARZE KIBICÓW
Autor: Karolina
o 13:52

Udostępnij:

error: Content is protected !!