^

Robert Kubica - Klub Kibiców

czwartek, 2 Maj 2019

Robert Kubica: Wiem na co mnie stać a moi kibice…

Wiedzą, że aby było dobrze, najpierw musi być ciężko. Robert Kubica i jego słowa ponownie zostają przywołane. Są ponadczasowe. Mała rozprawka na temat ostatnich wydarzeń.

Robert Kubica: Wiem na co mnie stać a moi kibice...

Giorgio Terruzzi

Na wstępie podamy słowa cenionego fachowca, który znokautował według nas wszystkie rozprawki na temat Roberta i aktualnej sytuacji w Williamsie w sposób bardzo dyplomatyczny. Tłumaczenie na szybko za co przepraszamy.

“Powrót, oczekiwany od lat przez niego i przez nas, który zmusił Kubicę do zmierzenia się z frustrującą rzeczywistością.”

Giorgio nie zajmował się tematem Kubicy od początku tego sezonu. My na tą chwilę nie możemy sobie na to pozwolić.

“Powód jest bardzo prosty: zmagam się z myśleniem o jego wysiłkach. Albo, co lepsze, unikam wygłaszania przemówień, które wygłasza się jako przemówienia partyjne”.
“Zawsze walę na wprost. W starych fanów Roberta, jak również w tych, którzy go nie kochają.”
Robert Kubica: Wiem na co mnie stać a moi kibice...

wypowiedź arciwalna

Terruzzi opisuje bilans rywalizacji Roberta Kubicy i Georga Russella, który jest ujemny na tą chwilę.

“Ci młodzi ludzie najnowszej generacji są silni i stawiają wielu starszych kolegów lub ekspertów w trudnej sytuacji. Od Leclerc’a po Norrisa, do Albona”

Ponadto Kubica miał do tej pory “odpady bolidu, który nadawał się tylko do wyrzucenia”. Opisuje go jako bardzo powolne auto, ponadto, uszkodzone, nieprzewidywalne. Znając Roberta, doprowadza go do poszukiwania rozwiązania nawet wtedy, gdy nie ma rozwiązania.

Idę w starcie z każdym, kto traktuje Kubicę jako kierowcę niebezpiecznego z powodu ograniczeń prawego ramienia.  Bratam się z tymi, którzy lubią patrzeć, jak walczy na dnie stawki, ponieważ mówimy o jednym z najbardziej niezwykłych talentów widzianych na torze w ostatnich dekadach.
Mówię to krytykom, cynikom i niektórym sadystom, którzy przemierzają nasz wszechświat. Jest to niesamowita historia, data po dacie, odzyskana siłą nerwów, głowy i serca…

Nie interesuje go porównywanie Roberta do Russella, bo to po prostu nie ma sensu. Zarówno poprzez analizę warunków technicznych tych dwóch, jak i psychologicznych.

George ma wszystko do zyskania, Robert ma wszystko do stracenia…
Bohater dwóch światów z młodym człowiekiem o wielkich aspiracjach?

Dziennikarz spodziewał się czegoś innego po ekipie z Grove. Na pewno nie takich drastycznych rzeczy. Spodziewał się że Robert znajdzie prawdziwą i realną możliwość powrotu na sam szczyt. Lecz na ta chwilę jest to niemożliwe. Wobec powyższych rzeczy nadal będzie kibicował Robertowi i obserwował czasy na dole stawki i czekał na szczęście, geniusz i magię.

Robert Kubica: Wiem na co mnie stać a moi kibice...

Rzeczywistość, Robert, fanatycy, hejterzy oraz kibice. Podział, który został wytworzony przez sytuacje, które dotyczą Roberta Kubicy.

Rozprawmy się z ostatnim zdarzeniem. Mowa oczywiście o “pocałowaniu bandy” przez Kubicę w kwalifikacjach GP Azerbejdżanu i rozbiciu bolidu Williamsa. Wszystko byłoby w dobrym tonie utrzymane zapewne przez kibiców Roberta, czasami nazywanych “Fanatykami”, lecz uwagę zwróciła sprawa wyciągnięcia argumentu ograniczeń Roberta. Nie byłoby zapewne tematu, gdyby takiego zdania nie użył szanowany skądinąd dziennikarz brytyjskiej stacji Sky Sports Ted Kravitz zaraz po wyścigu. W podsumowaniu podał argument odnoszący się do wyników Roberta o ograniczeniach. Ponieważ tor w Baku jest to tor uliczny i jest wiele zakrętów które nadwyrężają uszkodzoną rękę Kubicy.

Szok i niedowierzanie

Według naszej opinii, przekaz jaki poszedł do bardzo szerokiej publiczności Sky Sports F1 na całym świecie był jasny. Wpadki zespołu Williams podczas GP oraz kondycja bolidu to trudna sprawa dla zespołu ale pracują nad tym a wynik Roberta czyli P16 to wynik jego ograniczeń.

Jest to nieakceptowalne i nie powinno być akceptowalne przez nikogo! Pomimo tzw. poprawności dziennikarskiej i stosunków panujących w paddocku powinno się o tym pisać dyplomatycznie acz stanowczo. Zwłaszcza, jak to już prawie wszyscy wiedzą, wszystko zostało wyjaśnione już tysiąc razy i bardzo dawno temu. Ted Kravitz, też się o tym przekonał ponad rok temu, gdy pytając się na testach przedsezonowych Roberta o jego ograniczenia otrzymał riposte godną mistrza. To tylko dziennikarze twierdzą czy też zastanawiają się nad ograniczeniami Roberta. Rok temu Kravitz został stanowczo poproszony przez Roberta by przestać rozmawiać o jego ograniczeniach bo takich nie ma. Jakkolwiek Ted zrehabilitował się w następnym swoim wywiadzie gloryfikując Roberta. Pamiętamy też jego słynne powiedzenie na wizji : Na litość boską Williams zatrudnij wreszcie Roberta. Były jeszcze przyjemniejsze słowa Teda. Niemniej jednak dziwi ostatnia ocena tego dziennikarza na wizji.

Błąd nie błąd…

Druga sprawa dotyczy popełnionego błędu ? Przez Roberta Kubicę. Pytanie jakie należy sobie postawić brzmi :

Czy błędem jest zapomnienie o ograniczeniach bolidu i nie skorygowanie zachowań i prawidłowych reakcji kierowcy oraz dostosowania się do nieprzewidywalnego bolidu?

W tym przypadku otwiera się szerokie pole do popisu. Według nas nie można nazwać tego błędem, ponieważ Robert jak i każdy inny kierowca pragnie się ścigać i dawać z siebie wszystko to co najlepsze. Musi balansować na granicy i musi sprawdzać limity a w przypadku nieprzewidywalnego bolidu takie sprawdzanie zawsze będzie się wiązało z łatwym przekroczeniem pewnych granic, które skutkują takimi stratami. Jeśli natomiast chcemy nazwać to błędem to owszem był to błąd, do którego przyznał się Robert przepraszając. Błąd jego polegał na tym, że w totalnym skupieniu zapomniał zamienić prawidłową jazdę i zachowania kierowcy na takie, które sa przystosowane do nieprzewidywalnego bolidu. Dodajmy do tego sprawy PR-owe dla zespołu, bolidu i ogólnie całej tej zakulisowej poprawności polityczno biznesowej i mamy gotowy materiał na różne interpretacje.

W tym miejscu polecimy Vlog Cezarego Gutowskiego do oceny przez każdego z Was.

Brak reakcji na to co zaszło przez media …

Przypomnieć trzeba o tym, że ponad 24h po wyścigu w szerokiej opinii publicznej utrzymywał się pogląd taki jak przedstawił Ted Kravitz.

Trzecia sprawa to wywiad Roberta udzielony zaraz po wyścigu w którym ewidentnie wspomina to co każdy widział od początku weekendu ba co każdy widzi od początku sezonu a mianowicie

“Of course at that corner [in the race] I was a bit more careful! I probably just forgot about some issues and tried to drive like I should, but I paid a high price.”
“Oczywiście na tym zakręcie [w wyścigu] byłem trochę bardziej ostrożny! Prawdopodobnie zapomniałem o pewnych problemach i próbowałem jechać jak powinienem, ale zapłaciłem wysoką cenę”.
Wywiad zrobiony zaraz po wyścigu czyli na gorąco a jednak w świat poszła opinia Teda Kravitza…o ograniczeniach

Za sprawę i analizę wzięli się internauci. Nie zawsze jest to dobre dla PR zespołu a także dla samego Roberta. (choć Robert do tej pory nie narzekał na takie analizy). Narracja Teda Kravitza trwała do poniedziałku, do publikacji artykułu na głównej stronie Formula1.com. [ Link do wywiadu zaraz po wyścigu] . Wcześniej Kibice zwrócili uwage na błędy popełnione przez zespół Williamsa. Cały zespół. Widać, jak Robert zwraca uwage inżynierowi wyścigowemu jakie mają być ustawienia. Zespół wypuszcza bolid 9 minut za wcześnie z boksów wbrew regulaminowi. Bolid zachowuje się tak jakby tracił moc o bagatela jedyne 100 koni mechanicznych w ocenie Roberta (komunikat radiowy). Dodatkowa strata czasu Roberta podczas VSC – zespół nie zawołał Roberta na wymianę opon.

Wnioski

Można by jeszcze wymieniać, analizować i wyciągać swoje wnioski. Nie ma sensu, gdyż ekipa z Grove nie potrzebuje w tej chwili linczu a wsparcia. Tak my to wiemy i zdajemy sobie z tego sprawę, lecz jak w świat idzie narracja o ograniczeniach Roberta to najzwyczajniej budzi się w nas złość. Wnioski nasuwają się same i niech każdy to oceni sam. Nazywanie nas fanatykami? Tak i owszem jesteśmy swoistego rodzaju fanatykami ale zawsze fanatykami, którzy starają się dbać o pewne rzeczy tak by nie zaszkodzić Robertowi.

Tu przytoczymy vlog Macieja Jermakowa do oceny przez każdego z Was

Angielscy kibice…

Nie lubią nas za bardzo. Tak jak i u nas są różni w poglądach. Będą tłumaczyć i faworyzować swój rodzimy zespół i swojego rodzimego kierowcę – rozumiemy to. Gdy pojawia się na forum angielskim, od angielskiego kibica drastyczne stwierdzenie oraz swego rodzaju mocny apel do zespołu Williamsa. Reagujemy do środowiska dziennikarskiego by coś o tym napisało … Dostajemy błotem od angielskich kibiców, którzy nie raczą nawet uwagi zwrócić na źródłe pochodzenia apelu … Tak to już jest. Dopiero wtedy pojawia się artykuł na stronie Formula1.com oraz theguardian.com co nas cieszy, choć nie mamy pewności czy to przez nasz apel czy inne analizy w internecie czy też już wcześniej planowali…

Trochę śmiechu nie zaszkodzi…

Zacznijmy od takiego stwierdzenia : Wszyscy są kibicami. Jedni nie znający się na tym sporcie, oglądający czy też słyszący co się w mediach publikuje przeczytają takie tytuły, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. To próba nabijania poczytności dla wydawców a Ci kibice traktują to jak wyrocznię. Następstwem powyższego jest usilne udowadnianie osobom, które coś więcej wiedzą w imię chęci wykazania się że czarne jest białe bo w telewizji mówili. Kolejną grupą są hejterzy, którzy z racji robienia na przekór wszystkiemu co spotykają w swoim życiu, torpedują jakiekolwiek informacje o Robercie w sposób ignorancki. Podają argumenty, które wydaje się nam, że są żalem do tego jak Robert może być na piedestale.

Fanatycy i to jest nazwa której chciałbym się przyglądnąć bardziej.

Fanatyk wg słownika polskiego to:

1.  osoba żarliwie wyznająca jakąś ideę lub religię, skrajnie nietolerancyjna w stosunku do zwolenników innych poglądów
2. o kimś, kto z pasją oddaje się jakiemuś zajęciu lub jest czyimś zagorzałym wielbicielem
Czy w opisanym powyżej przypadku można nas nazwać skrajnie nietolerancyjnymi do poglądu, że Robert popełnił błąd?
Czy można nas nazwać kibicami oddającymi się z pasją zajęciu, którym nacodzień zajmuje się ich idol w postaci analizy i wyłożenia kawy na ławę?

Wielce zawiedzeni:

Grupa tego typu to osoby, które nasłuchały się zachwytów o Kubicy. Jaki to on jest genialny, niezwykły i niesamowity. Wytwarzają sobie ogromne oczekiwania na jego temat. Spodziewają się wszystkiego: że zostaną wbici w fotel, przeżyją intelektualną eksplozję i szaleństwo narodowe. A do tego, do każdego występu Roberta, będzie dodana niewolnica i butelka wódki oraz słuchanie hymnu w pozycji na baczność.

A potem okazuje się, że dostali ostanie miejsca w tabeli i “całowanie bandy” oraz stos artykułów i relacji tzw. “clickbajtów” z tytułami, które nijak mają się z rzeczywistością a utwierdzają grupę w przeświadczeniu nabicia w przysłowiową butelkę.

Porównanie rzeczywistości, nawet, jeśli ta jest obiektywnie rzecz biorąc niesamowita, z rzeczami jakich ta grupa w efekcie się spodziewała jest jak : Przykład. Gdy pierwszy raz obejrzałem “Rejs” czy “Hydrozagadkę” odczuwałem  rozczarowanie.  W obydwu tych przypadkach usłyszałem wcześniej wiele niesamowitych rzeczy, ochów i achów, a pierwszy raz dla mnie było wiele rzeczy niezrozumiałych i wydawało się że filmy były normalne i nie za bardzo interesujące, nie wywierając na mnie większego wrażenia.

W wypadku hejtera rozczarowanie przechodzi w gniew. Ten czuje się oszukany i zaczyna nienawidzić przedmiotu/osoby, który mu do tego stopnia przereklamowano.

Poradnik dla hejtera:

1. Udowodnij, że stworzono cię do wyższych celów

W 90 minut przejechałem 50 km na rowerze, adoptowałem psa ze schroniska, obejrzałem “Lot nad Kukułczym gniazdem”, zainstalowałem windowsa, zabrałem dzieci do kina, a to wszystko z Marszem Radeckiego w słuchawkach. A wy co, pewnie marnujecie życie na Kubicę i F1.

2. Wrzuć mema z gościem gapiącym się w ścianę.

Nic nie pogrąża popularnego zjawiska tak bardzo jak opinia gościa, który gardzi nim w komentarzach na Fejsie. Jeden twój mem sprawi, że fani talentu Roberta Kubicy spalą swoje pamiątki z podpisami swego idola. Mikołaj Sokół i Cezary Gutowski zamiast relacji i przedstawiania kruczków tego sportu włączą sobie “Na dobre i na złe”. Siedząc przy kominku i szydełkując będą zarabiali na życie.

3. Rozłóż na łopatki wszystkich argumentem o pieniądzach.

Zamiast na Kubicę, ORLEN powinien dać na dzieci, żłobki, kościoły. Więcej pożytku by to przyniosło.

4. Pod artykułem o Kubicy napisz, że nie wiesz kto to Kubica.

Kubica? A kto to? Tylko ja nie wiem kto to Kubica? Nie kojarzę gościa. Powinienem go znać? To jakiś aktor ? Aż sobie wyguglam kto to ten Kubica. Nie wiem kto to Kubica i serio to chyba nie chcę wiedzieć. Wow, jestem jedynym nietuzinkowym notablem pośród lichego pospólstwa na polskich stronach o motorsporcie, który może pochełpić się tym, że nie wie kto to Kubica.

5. Narzekaj, że w mediach jest za dużo Kubicy.

A później wytłumacz skąd to wiesz, skoro nie masz telewizora i w ogóle to czytujesz tylko “Życie na gorąco”. Podpowiedź: może usłyszałeś od znajomego, który narzekał, że w mediach jest za dużo Kubicy i wrzucił mema z gościem gapiącym się w ścianę? Narzekaj tak samo. I dorzuć mema z gościem gapiącym się w ścianę.

6. W czasie wyścigu wrzuć na Fejsa gorzką analizę sytuacji w kraju.

Śmieszne wyścigi F1 i Kubicę zostawiasz plebsowi i bierzesz sprawy kraju w swoje ręce. Piszesz o czymkolwiek. Byle tylko był dowód, że nie uczestniczysz w tym żałosnym widowisku i bezsensownej rywalizacji na najwyższym poziomie. Pamiętaj, że jesteś z tych lepiej urodzonych, co zaraz udowodnisz check-inem z pierwszej klasy. Z tym komentarzem nie przesadzaj. Wrzuć aby tylko oczyścić się z zarzutu.

7. Odnów kontakty z kolegami z podstawówki i napisz do Kasi.

Jeszcze tylko Twoi koledzy nie wiedzą, że nie oglądasz i nie czytasz o Kubicy. “Napisz do Kasi” pamietacie? Kiedys, kiedys dawno temu” Bravo”? proponuje znaleźć podobny serwis i zamieścić wpis z hasztagami.

8. Wykaż się wyższością i wiedzą nad innymi z racji swojego doświadczenia.

Nic tak nie działa na nerwy, jak człowiek, który potrafi gadać tylko o jednym, piejąc z zachwytu nad tym i pakując to w każdy temat. A jeśli do tego dorzuci jeszcze odpowiednią dozę poczucia wyższości, egzaltacji i zachwytów nad życiowością, to już nie można wytrzymać. Jak ja oglądałem F1 to Ty jeszcze do przedszkola chodziłeś i Robert nie ma szans.

Na koniec polecamy dla dobrego samopoczucia wszystkich (dla osób powyżej 18 roku)

Angelo Parrilla: “Nie ma nowego Ayrtona. Przez ostatnich 25 lat tylko jeden kierowca sprawiał, że o nim myślałem…”

Pierwszego Maja minęło 25 lat od śmierci Ayrtona Senny. Kilka dni temu, Cezary Gutowski na swoim facebooku umieścił wypowiedź legendy świata kartingowego a zarazem mentora i przyjaciela Senny – Angelo Parrilli. Parrilla odniósł się do słów Gerharda Bergera który porównał Hamiltona do Senny.

“Nie znam Lewisa Hamiltona, który dużo mówi o Ayrtonie i wielu widzi w nim jego dziedzica, ale to wszystko wydaje się trochę sfabrykowane. Nie ma nowego Ayrtona. Przez ostatnich 25 lat tylko jeden kierowca sprawiał, że o im myślałem: Robert Kubica. Z nim też nigdy nie pracowałem, ale widziałem w nim tę samą determinację, to samo zaangażowanie. On myślał tylko o tym (ściganiu). Żył tylko po to. I dobrze pamiętam, gdy przybył (do Włoch) ze swoim gokartem na dachu samochodu ojca. To było podczas Mistrzostw Włoch Juniorów. Zdaje się że prawie wygrał, na oczach wszystkich kierowców fabrycznych.”
Robert Kubica: Wiem na co mnie stać a moi kibice...
Ps. Przykładów można podawać wiele ale i tak nie dogodzimy wszystkim! Forza Kubica:

Aktualizacja: 06.05.2016

Nasz gość, Andrzej Borowczyk powraca w roli komentatora F1 w Eleven Sports! Formuła 1 jak za dawnych lat!

Legendarny duet – Andrzej Borowczyk i Mikołaj Sokół ponownie razem poprowadzi relację z Grand Prix w najbliższy weekend! Andrzej Borowczyk od GP Hiszpanii rozpocznie współpracę z Eleven Sports i będzie komentować wyścigi F1 jak za dawnych lat.

Pamiętacie, cieszycie się ? Kilka klatek dla przypomnienia jak to było ..


Rexona i Kubica rzucają wyzwanie!

Kiedy przestaliśmy się ruszać?! Jeszcze nie tak dawno jako dzieci biegaliśmy za piłką i graliśmy w gumę, spędzaliśmy aktywnie wakacje, zamiast wylegiwać się na plaży. Dzisiaj będąc w pracy, cały dzień tęsknimy do kanapy, na którą zerkaliśmy z żalem wychodząc z mieszkania. Dzieci zamiast biegać po boisku, rozbieganym wzrokiem obserwują co dzieje się w grze na telewizorze.

Rexona mówi STOP!… …i rzuca Ci WYZWANIE! Razem z Robertem Kubicą zachęcamy do ruchu, na którego deficyt cierpimy w dzisiejszych czasach.

Do akcji zachęcają nas dwa spoty, zobaczcie je koniecznie!

Skoro on miał w sobie siłę, żeby wrócić do sportowej rywalizacji to i Ty dasz radę! Najważniejsze, żeby próbować! Robert spróbował nowych sportów i świetnie się przy tym bawił!

Podejmij wyzwanie Rexona i razem z aplikacją 5000 kroków zacznij się ruszać! Wykonaj pierwszy krok. Jeżeli nie spróbujesz, nie przekonasz się jakie to fajne i przyjemne jednocześnie! Co masz do stracenia? Najwyżej trochę kalorii podczas codziennego spaceru!

Zyskać możesz o wiele więcej!

KOMENTARZE KIBICÓW
Autor: Robert Kubica - Klub Kibiców
o 19:32

Udostępnij:

error: Content is protected !!